czwartek, 3 maja 2012

Dzien 134 (czwartek)

How people treat you is their karma; how you react is yours. ”
  Dr. Wayne Dyer

Wczoraj zachowalam wzgledny spokoj oceanu - ale nie ma nic zlego co by na dobre nie wyszlo. Pietnascie miesiecy temu obrazilam caly nasz dzial stron internetowych, proszac o pozwolenie na zatrudnienie zewnetrznej firmy do realizacji jednej ze stron internetowych. To byla wielka obraza majestatu. Wielka. Kilka spotkan, zimne ramiona ( jak to mowia Amerykanie - cold shoulders). Obietnice wspanialego  portalu. Mamy maj - kilkadziesiat stron czekajacych na swoje miejsce na internecie, a strony nie ma. Ale nauczylam sie cierpliwosci i dyplomacji - nie ja bede toczyc walke teraz, bedzie to sprawa na wyzszym szczeblu. Troche mi sie fale spokoju burzyly, jak czulam ze moj cenny czas jest bezlitosnie marnowany podczas spotkania podazajacego donikad, ale jak mawia moja instruktorka jogi, ten wlasnie czas kiedy wydaje nam sie ze jest calkowicie zmarnowany ( kolejka, czerwone swiatlo, bezproduktywne spotkanie.) jest absolutnie bezcenny dla nas.  Wtedy wlasnie mozna wlaczyc swoja uwaznosc i ciekawosc, i dac szanse temu pozornie bezsensownemu momentowi stac sie naszym nauczycielem. I kiedy sie zaprzyjaznilam z tym nieciekawym momentem, wrocilam do swojego oddechu - zorientowalam sie ze ja przeciez moge wplynac na ten projekt od tylu. Zatrudnic dla siebie konsultanta, ktorzy zaproponuja jak powinna wygladac ta strona.....Ha, potega ciszy zapracowala. Ten projekt bedzie testem mojej ciszy....Myslac o tej calej sytuacji, jak latwo byloby rozognic to wszystko i starac sie udowodnic swoja racje tutaj. Wdac sie. Ale kosztowaloby to mnie tyle cennej energii, ktora zainwestowana bylaby w obronie swojego ego.

Dzisiaj dlugi bieg.

Nieustanna wdziecznosc za tych dwoch najblizszych mezczyzn w moim zyciu. Meza i syna. Ben robi sie taki podobny do swojego ojca. Stali sie ostatnio nierozlaczni.

Znow trudny dzien w pracy - intencja na dzisiaj jest skupienie i precyzja.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz