poniedziałek, 20 czerwca 2016

Poniedzialek i ja czuje sie bardzo zmeczona. W euforii ze nic mnie nie boli spedzilam niedziele bardzo aktywnie - i bardzo intensywna joga, i marszobieg, i plywanie....No i przedobrzylam...

Pisze sobie ta notke jeszcze przed wyjsciem do pracy, bo jest to swietna okazja do wsluchania sie w potrzeby swojego ciala, i zaopiekowanie sie nim. Nie siedem kaw i podswiadoma zlosc ze nie jest wystarczajaco produktywne, tylko akceptacja tego stanu i madre rozpoznanie co tak naprawde pomoze mi dojsc do niezbednej rownowagi.

 Dzis wiec wieczor spedze wiec z Mary Oliver  - moja obecnie ulubiona poetka . (Tak mam ze jak czyjas tworczosc mnie zachwyci, to robie wszystko aby byc blizej tej/tego autora, aby ja/jego poznac tak intymnie jak sie da poprzez tworczosc i wszystko co o nim/niej napisano.)


  W swojej pieknej refleksji Lidia Gruse tak pisze o  tej niezwykle madrej poetce, ktora w swoim stylu bardzo przypomina mi nasza Wislawe Szymborska, ktora jak nikt umie rozciagnac ulotna chwilke do wymiaru nieskonczonosci ( najbardziej jej przejmujacy wiersz to ten o 11 sierpnia ).

Mary Oliver tez rozciaga te krotke, ulotne, pozornie tak zwyczajne chwilki, lapie je, laczy je razem tak umiejetneie ze  tworzy z nich kompletnie nowa rzeczywistosc...
Takie właśnie połączenie mistycyzmu i zdrowego rozsądku, humoru, pogodnej autoironii, czasem na skraju rozpaczy, w obliczu świata, który nie jest dany na zawsze, a więc może warto przyglądać mu się uważniej i zamiast liczyć na rzeczy i sprawy, podpowiadane nam przez ambicje, spróbować policzyć liście na drzewie w ogrodzie… charakteryzuje głos Oliver. Często zwracający się do swojego czytelnika intymnie, w drugiej osobie, „Nadążasz za mną?”. 
By nadążyć, należy sobie pozwolić na znalezienie się wewnętrznie w miejscu zbliżonym do tego, w którym właśnie przebywa poetka. 

Nie jest to łatwe, ale tajemnica poezji polega m.in. na tym, że czasem wiersz umożliwia taką zmianę mimochodem, bez dużego wysiłku z naszej strony. Wydaje się, że energia właściwie dobranych słów ma moc przenoszenia w takie miejsce wewnątrz. 
 Sekret Oliver oraz jej poezji wydaje się polegać na tym, że zdają się tak zwyczajne, iż prawie całkiem niepozorne, niepozorność ta ma w sobie jednak siłę, prawdę i intensywność, do których dojście zajmuje nielicznym, którym się to udaje, długą drogę. Przykład? W jednym z wierszy ze wspomnianego tomiku morze przyjmuje panią, schodzącą na jego brzeg z pełnym rozterki i poczucia nieszczęścia pytaniem o to, co powinna zrobić, wypowiedzianymi „jego miłym głosem” słowami: „Przepraszam, mam mnóstwo pracy”.
 Zaparze dzis kubek dobrej herbaty, wezme jeden z moich zeszytow, i spedze czas z  piekna, stara duszy - jej poezja zawsze otwiera jakies kolejne drzwi mojej duszy.  ( Mary Oliver jest starsza pania, ale stara dusza niekoniecznie zamieszkuje w starszym cielem. Znam kilka mlodych ludzi ze starszymi duszami - ludzi o zaskakujacej wrazliwosci, perspektywie, madrosci mimo mlodego wieku.)



piątek, 17 czerwca 2016

wrocilam na mate

Prawie codziennie, natychmiast po przebudzeniu udaje sie na mate na osobista praktyke jogi. Na moim blogu o drodze do zdrowia napisze wiecej o tej nowej porannej rutynie, ktora niezwykle mi pomaga zaczac lepiej swoj dzien. Tutaj natomiast pare slow na temat samej jogi.

Joga to nie jest tylko rozciaganie i bardzo dobra gimnastyka. Joga to zarowno cel jak i metoda - historycznie,  praktyki jogi  mialy za cel wyniesienie czlowieka na wyzszy poziom swiadomosci. Mitologia indyjska przypisuje jodze boskie pochodzenie. Pozycje w jodze (asany) zainspirowane byly istotami zamieszkującymi wszechświat. Ćwiczenia jogi miał przekazać Śiwa swojej małżonce Parawati, aby ta mogła zachować wieczną młodość.

Regularna praktyka jogi ma za cel  połączyc  ciało, umysł i oddech-  tym samym pomoc czlowiekowi w dotarciu do wiekszego zrozumienia siebie, i znalezienie tego zlotego srodka  w zyciu, praktykujac to na swoim ciele  - nie forsujemy go ponad jego sily, ale za to wsłuchujemy się w jego potrzeby i współpracujemy z nim. Praktyki jogi ucza, ze droga duchowa czlowieka leży poza dwoma skrajnościami - poza postawą surowej ascezy, jak i pobłażania sobie. Joga ma nas wspierac w tym, aby nasze zycie bylo bardziej wypelnione szczesciem (jakze niezwykle inna jest nasza tradycja chrzescijanska, wypelniona bolem i cierpieniem). Bylo to dla mnie odkrycie, bo dla mnie przez wlasciwie wiele lat moje cialo, duch I emocje podazaly sobie w roznych kierunkach, czesto bedac tak bardzo w konflikcie...

Pare slow o tej bardziej praktycznej stronie jogi. Nasz umysł często przesuwa sie  między przeszłością i przyszłością. Lekamy sie  przyszłośći i  czesto rozpamiętujemy przeszłość. Nasz mozg niestety lepiej pamieta te wszystkie negatywne sytuacje i emocje (gdzies czytalam ze ewolucyjnie wiaze sie to z przetrwaniem. Zeby przetrwac trzeba przeciez pamietac czego unikac.). Obecnie tak czesto promuje sie  "mindfulness" jako sposob na pozbycie sie  nękających nasz umysł lekow, negatywnych emocji i mysli. Mindfulness to nic innego jak proces  przyprowadzenia  I utrzymania naszych mysli w chwili teraźniejszej, ukorzenieniem sie/ugruntowaniem sie w tu i  teraz.

Joga zdecydowanie wprowadza w moje myslenie wiekszy spokoj, jasność, klarowność i uważność. Ale jak?
  • Niektore asany ( pozyje w jodze) sa niewygodne, wrecz irytujace i trzeba nie tylko sie skupic na wielu elemantach asany ale tez wlozyc wysilek w swiadomy oddech trwajac w takiej niewygodnej sytuacji. Wymaga to duzej koncentracji, nie mozna sobie pozwolic aby mysli nasze odplynely poza ten obecny moment.  Ta umiejetnosc oddechu w trudnych pozycjach jogi juz nie raz pomogla mi oddychac, zachowac spokoj, przetrwac w różnych trudnych sytuacjach życiowych. Potrafie teraz swiadomie podjac decyzje czy chce zaangazowac sie w dana sytuacje, czy energia ktora w to zaangazuje dolozy sie do czegos wiekszego, lepszego, czy tez bedzie to energia rozproszona albo wrecz destrukcyjna.
  • Joga jest bardzo indywidualna praktyka i mimo ze czesto uprawia sie joge na zajeciach grupowych to dobrzy nauczyciele przypominaja  ze to "Twoja osobista joga i Twoja osobista droga i twoja wlasna noga :)" wiec nie ma tutaj konkurencji, porownywania sie z innymi. Wrecz jestesmy odpowiedzialni za to aby swoja dobra energia, swoimi pozytywnymi myslami objac wszystkich uczestniczacych we wspolnej praktyce. Tradycyjne sporty promuja konkurencje, indywidualne zwyciestwo, lub zwyciestwo calej druzyny.  W jodze jestesmy odpowiedzialni za dolozenie swojej dobrej energii do calej spolecznosci ktora z name praktykuje. Nie ma perfekcyjnej asany, jest taka asana w jakim miejscu jest moje zycie teraz. A kazdy jest w innym miejscu. To comunalne myslenie, ta odpowiedzialnosc za wszystkich na mojej drodze czesto towarzysza mi dlugo po tej wspolnej praktyce.   
  • Celem kazdej asany jest znalezienie tego zlotego srodka w ktorym nie krzywdzi sie swojego ciala ale tez wklada pelen wysilek w jego rozwoj. Pracujac nad wlasnym rozwojem, wzrastamy, rozumiemy wiecej zamieniamy sie w te zdrowe, madre drzewa ktore swoim cieniem, pieknem, dobrem sluza innym.  Te mysli i refleksje przenosimy do zycia: robię to co mogę w danej sytuacji najlepiej jak potrafię nie krzywdzac siebie, i nie krzywdzac innych.  Na macie uczymy sie stanac twarz w twarz z tym naszym wewnetrznym krytykiem, z nasza nietolerancja, z nasza bolem i nauczyc sie ze nie musimy od tego uciekac, ze mozemy te emocje przewietrzyc oddechem, zminimalizowac, zmienic...
Innymi slowy, joga uczy nas bardziej zbalansowanego zycia,  radzenia sobie z własnym umysłem i emocjami,  poglebia nasze relacje z ludźmi kladac nacisk na dobro, milosc, szacunek tak w stosunku do siebie jak i do swiata.

Obecnie w USA zmagamy sie ze straszna iloscia bolu po tej potwornej tragedii w Orlando. Madra nauczycielka chcac nam troche pomoc, na osttniej grupowej praktyce przeprowadzila nas przez wiele silnych pozycji wojownikow, tlumaczac ze jako jogini, potrzebujemy miec duzo sily i stabilnosci aby byc wojownikami sprawiedliwosci, milosci i tolerancji w obecnym swiecie. Potrzebujemy sily, energii i skupienia aby byc mocno osadzonym w tu i teraz, ale rownoczesnie  miec madry kontakt z przeszloscia, jak i odwaznie patrzec w przyszlosc.

Virabhadrasana II (Wojownik II)



Virabhadrasana II to asana pelna rownowagi.   Przyszłości z przeszłością sa polaczone, ale stoimi mocno tu i teraz - konieczne jest skupienie na utrzymaniu balansu w środku. Refleksja przeszłości oraz pewność siebie w dążeniu do przodu wraz z uwagą i zrozumieniem chwili obecnej.

niedziela, 12 czerwca 2016

Planowanie

W moim blogu o odchudzaniu zapedzilam sie w rozwazania, ktore bardziej nadaja sie na ta odnoge bloga ktora pomalu  zarossta mi  chwastami, wiec trzymajmy jakas dyscypline i przeniesmy ta notke tutaj. Ten blog o odchudzaniu wciaz troche wstydliwy, bo chcialoby sie z tymi wszystkimi wznoslymi myslami pofrunac ponad te przyziemne sprawy, zmieniac swiat, zdobywac gory,  pisac wiersze - a tu taka przyziemna rzeczywistosc. Ale miedzy nami joginami - to jest doskonala okazja aby wrocic do tu i teraz, ugruntowac sie w tym zyciu ktore JEST a nie w tym ktore MA BYC. Delikatny balans - wdziecznosc za to co mamy w drodze do pelniejszego rozwoju, polepszenia swojej swiadomosci, droga rozwoju.

Planowanie nie jest moja silna strona. Gdzies tam w tyle glowy kolacza sie mi wyuczone przekonania -"Lepiej nie planowac to nie bedziesz rozczarowana". "Bedzie jak bedzie." "Tak bedzie jak PAN BOG DA". ( To chyba najbardziej paralizujace i obezwladniajace, ale to rozwazania z serii teologicznych na inna czas..) "Nastaw sie na najgorsze to nie bedziesz rozczarowana." Wiem skad biora sie te nauki - w Polsce mojego dziecinstwa malo kto czul sile sprawcza wsrod dotkliwych brakow i tych materialnych i w sumie tez tych emocjonalnych.  Poza tym zycie bylo wolniejsze, wyborow niewiele, wiec czlowiek ( czyli ja) nie nauczyl sie planowac.

Drugie przekonanie, to to ze czlowiek spontaniczny, niezorganizowany, pelen wystrzalowych pomyslow, dzialajacy pod wplywem impulsow jest bardziej kreatywny, bardziej cool. Moze i troche prawdy w tym jest - niestety , ta spontanicznosc i brak zorganizowania domowego nie sluzy mojemu zdrowiu. Planowanie nie jest wdzieczne - czlowiek musi spedzic czas a na satysfakcje z tego musi czekac.

 Od jakiegos roku planuje dosc solidnie moja prace - zawsze koncze dzien z lista zadan na nastepny, w piatki planuje kolejny tydzien - nauczylam sie tego na doskonalym kursie w instytucie Covey'a - i to pomoglo mi niezwykle aby przesunac swoja prace do przestrzeni spraw waznych ale niepilnych i dramatycznie zredukowac trzesionke ( czytaj stres) zwiazany z niezdazeniem, zapomnieniem. Wcale to nie zmniejszylo mojej kreatywnosci!

Probowalam wczesniej planowac to  moje zycie poza praca.  Jednym z moich kompulsywnych zachowan to kupowanie kalendarzy i zeszytow. A biznes obiecujacy nam zycie z reklam - w ktorych wszystko jest tak pieknie przygotowane, poddane, ulozone, posprzatane,  zrobione znajduje sie w zasiegu reki - jesli tylko kupimy taki czy inny kalendarz w ktorym zapiszemy, zaplanujemy, zanotujemy, zmotywujemy sie  to bedzie tak jak w reklamie! Wydawnictwa przescigaja sie w roznego rodzaju motywujacych kalendarzach, notesach, polnotesach - och , ten moment przy polce, z pachnacym swiezoscia, nowym poczatkiem kalendarzem! Najczesciej pod koniec roku kiedy zycie dla mnie wolniejsze, mam troche wiecej czasu - tak, tak wreszcie ten kalendarz , ten inspirujacy zeszyt pozwoli zapanowac nad moim stresem, nad moim kompulsywnym jedzeniem, odmieni moje zycie...

Troche wzielam w karby to myslenie, chociaz sklepy papiernicze sprzedajace piekne zeszyty, kalendarze i przybory do pisania wciaz naleza do moich ulubionych...Mam teraz jeden kalendarz do pracy, wreszcie znalazlam doskonaly format, jeden kalendarz domowy, ktory niestety ostatnio swieci pustka, i moze dwa lub trzy zeszyty do notatek..., ktore wciaz potrzebuja organizacji.


Powrocmy wiec do planowania przyziemnego   na moj blog o zdrowiu

sobota, 16 kwietnia 2016

stalo sie - zalozylam blog o odchudzaniu

Ta przestrzen blogowa zostawiam na ducha i emocje - ale mam tyle czasu ile mam i nie mam wyjscia i musze powaznie zajac sie swoim cialem i strona fizyczna. Pierwszym krokiem do tego bylo zrobienie wszystkich badan - u nas w USA mowia ze nowa piedzisiatka to jest jak czterdziestka. Ja w glowie czuje sie bardziej jak trzydzistka z czego troszke podsmiewa  sie moj 23-letni syn jak mu mowie ze czuje sie jak Jego siostra ale prawda jest taka ze jest to ostatni dzwonek aby zabrac sie bardzo powaznie za ten problem otylosci, jak stanowczo uswiadomila mi to moja przemila lekarka. Nie ukrywam ze sie tam u niej rozryczalam i bardzo dojrzale szlochalam mowiac ze nie radze sobie z tym problemem, ze wiem, ze nie umie...To nowa lekarka - Hinduska- ktora spokojnie zapewnila mnie ze nie moge sie poddac i ze dam sobie rade. Moze to byl moj Aniol Stroz? Znak...

Tutaj jest moja odnoga od bloga



niedziela, 7 lutego 2016

male, systematyczne kroczki

Mialam duzo pomyslow na bardzo gleboka notke, a tu snieg ponoc ma do nas dotrzec we wtorek, a mnie glowa juz dzisiaj peka. Ale jako ze wyrabiam w sobie nowe nawyki, miedzy innymi nawyk systematycznych malych kroczkow (w przeciwienstwie do moich wielkich zrywow i upadkow) , notka bedzie, ale krotka i malo -gleboka. Moj kregoslup doprowadzil mnie znow na mate do jogi - praktykuje asany z religijna systematycznoscia, i zrobilam sobie w mojej sypialnie kacik do jogi.

Z odkryc kulinarnych - moja nowa milosc sniadaniowa to shakshouka. Tutaj przepis - ja dodaje jeszcze do tego troche sera fety i szpinaku.
SHAKSHOUKA

Sobote spedzilam na bardzo ciekawych warsztatach z duchowosci celtyckiej. Ta celtycka duchowosc  jest bliska mojemu  wrodzonemu  postrzeganiu i odczuwaniu. Rozmawialismy na temat tych waskich przestrzeni (thin spaces) w ktorych to ludzie doswiadczaja tego  przenikania sie  widzialna i niewidzialna rzeczywistosci. Te waskie miejsca poruszaja nas gleboko, zatrzymuja czas, czesto zostawiaja slad w naszym postrzeganiu lub zrozumieniu. Te waskie przestrzenie to moga miejsca fizyczne, moment w czasie, spotkanie z drugim czlowiekiem ... to te poruszenia w nas.  (Dla przypomnienia - dlaczego warto dbac o naszego ducha bardziej niz o swoja religijnosc? Ludzie są istotami duchowymi – to całkowicie naturalna cecha. Religijność jest natomiast czymś nabytym – efektem wychowania i wpajania pewnych określonych zachowań oraz idei.Znam tak wiele ludzi niereligijnych i gleboko duchowych, niestety znam ludzi religijnych i troche z uwiezionym duchem w dogmatach swoich religii. Sama kiedys bylam taka osoba zreszta, religia, rytual byl w centrum mojego dbania o duchowosc i troche wiezil.)

Bardzo lubie tego typu warsztaty, czesto sa okazja bardzo glebokich, autentycznych rozmow.

Jednym z zadan na tych warsztatch bylo napisanie wiersza. Mielismy szkielet tego wiersza podany - po medytacji, mielismy go wypelnic slowami. Tutaj moj wiersz oddajacy wazny moment dla mnie, kiedy po dlugim okresie bolesnej zaloby zakopanej, zagruzowanej, do mojego wnetrza dostalo sie swiatlo, Bylo to dla mnie doswiadczenie wlasnie tej waskiej przestrzeni, czegos mistycznego, wiekszego ode mnie.

The river
just across the traffic of the highway
tucked away, ever changing.
Cried, listened, thanked.
Connected with my pain.
Arrived.




niedziela, 31 stycznia 2016

List do malej Almy.

W moim starym zielonym albumie znalazlam to zdjecie. To ja i mala Alma, moja kuzynka. Ja najstarsza w rodzinie spedzalam cale lata z moimi malymi kuzynami...Z Alma iz  jej mlodszym bratem bylam bardzo blisko zaprzyjazniona, bowiem czasem przez cale dwa miesiace w lecie bylam ich opiekunka...

Ja troche jak zwykle wystraszona, marze juz o przyszlosci, wlasnie zaczelam liceum i czuje sie bardzo dorosla. Mala Alma wciaz zyje w swoim dzieciecym swiecie, skupiona, zamyslona, zawsze niezalezna, imponujaco inteligentna mala dziewczynka... Nie zawsze rozumiana...Poniewaz miedzy nami bylo 13 lat roznicy, kiedy Alma dorastala ja juz bylam za oceanem. Znalam ja tak dobrze jako male dziecko, znam dobrze jako dorosla, niezwykle dobra i madra mloda kobiete. Mimo ze te lata wczesnej mlodosci uplynely nam w tak innej rzeczywistosci, zadziwiajace jest to ze nasze losy jakby szly rownoleglym torem - obydwie wyemigrowalysmy, obydwie mamy podobne prace, obydwie mamy podobne wartosci, zmagamy sie z podobnymi problemami. Nie powinnysmy sie temu dziwic, obydwie wyroslysmy z tego samego pnia, na obydwie z nas olbrzymi wplyw wywarla mama Almy, ktora obydwie tak bardzo kochalysmy i ktora nas tak obie kochala...Mysle ze tak bardzo cieszylaby widzac nasza gleboka przyjazn i porozumienie, miedzy nami doroslymi kobietami. Alma tak pisze do siebie, tej malej dziewczynki w sobie:

Chcialabym Ci powiedziec, abys nie brala sobie niczego zbytnio do serca - ani ludzkich spojrzen, ktore wydaja Ci sie krzywe, ani niezadowolonych twarzy, ani tego 'ze wydaje Ci sie, ze ktos o Tobie tak a tak moze pomyslec'...

Po prostu wierz w siebie, moja kochana, i pamietaj, ze tak czy tak wszystko obroci sie na dobre, nawet jesli w pierwszym momencie wydawac sie sie to bedzie niemozliwe!

Moja kochana - czy Ty to widzisz, jaka jestes dzielna, uparta, wytrwala w dazeniu do celu? Pamietaj o tym, a nie czepiaj sie malych drobiazgow w sobie. Ciesz sie kazda chwila i badz pelna optymizmu i dobrych mysli na przyszlosc!

Zachowaj wiele z tego, co bylo w Tobie tak wczesnie: te wielka wiare w Boga, czyste serce, to zyczenie wszystkim wszystkiego najlepszego, to przekonanie, ze wszyscy ludzie sa dziecmi Boga i ze sa w Jego oczach rowni i kazdy z nich zasluguje na milosc - a Ty masz nasladowac Boga i kazdego starac sie kochac tak jak On.

Wierz w swoje marzenia - bo one beda sie spelnialy - a jednoczesnie nie spiesz sie do przodu, bo zycie bedzie szybko przemijac - szkola, liceum, studia (te pierwsze i te drugie..), pierwsza praca.. dzieci, jak sa male...

Pamietaj - najwazniejsze jest to, co w sercu. Doceniaj wszystko, staraj sie nie byc bardzo krytyczna - pielegnuj w sobie miekkosc i akceptacje. Doceniaj wszystkie szanse i okazje, zrozum, ze czlowiek rosnie wewnetrznie i wtedy, kiedy jest w fazie szybkiego rozwoju, ale tez i wtedy, kiedy cos go opoznia, zatrzymuje, zwalnia, odciaga z upragnionej drogi.

Wierz w siebie. Dostrzegaj wszystkie skarby, ktore pojawiaja sie na Twojej dodze, ale tez i te, ktore nosisz w sobie: talenty, zdrowie, sile, pracowitosc.
Wybaczaj sobie wszelke niedociagniecia - nikt z nas nie jest perfekcyjny - a przeciez Ty sie starasz, starasz sie. I tak samo traktuj innych ludzi - jesli cos Cie rani - pamietaj, oni tez moga sie starac, a moze po prostu nie wychodzic.

Pamietaj - najbardziej licza sie intencje - a to, jaki jest wynik - nie do konca lezy w naszej mocy.. Pracuj wiec nad tym, aby Twoje intencje byly zawsze jak najlepsze..
Ludzie - niech najwazniejsza bedzie dla Ciebie rodzina..To oni dali ci taki cudowny start, taki wspanialy poczatek, taka silna podstawie, tyle wartosci.
Nauczyli Cie nie oceniac innych po tym, jak sa ubrani i ile maja.
Nauczyli Cie kochac prace, i wierzyc, ze jest ona wielka wartoscia sama w sobie.
Kochali Cie, a Ty wzrastalas otoczona promieniami ich milosci.

Idz przez zycie swoja droga i pamietaj, ze tak jak Ty czujesz, ze to jest Twoja droga i to nia powinnas isc - tak i inni ludzie - nawet tak bliscy, jak Twoj brat - czuja, ze maja swoja droge i do nich to ona wola, i oni nia pojda, nawet jesli Ty nie do konca ich rozumiesz.
Nie stresuj sie niepotrzebnie i nie stawiaj sobie poprzeczki zbyt wysoko.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

List do Siebie

Nie tak dawno, w ramach jakis warsztatow mielismy napisac list do tego naszego dziecka w sobie. Nie bylo we mnie dziecka.  Myslalam - co za bzdury, dorosle kobiety, dzialajmy, zrobmy cos a nie grzebmy w sobie...Nie chce, nie umie i nie potrzebuje...


Tak niewiele pamietam z mojego dziecinstwa, a w dodatku miedzy przeprowadzkami w Polsce i przeprowadzka za ocean zginal mi gdzies moj jedyny album ze zdjeciami z dziecinstwa. Niewiele mialam tych zdjec, wiec bardzo sie ucieszylam kiedy podczas zeszlorocznego pobytu w Polsce znalazlam ten stary album a w nim to zdjecie. Pewno robil go moj tata. Moj tata mial swoja ciemnie - pamietam ze czasem moglam tam byc podczas wywolywania zdjec. Pamietam ten moment wyczekiwania, kiedy na pustym papierze fotograficznym zaczynaly pojawiac sie zarysy postaci, wydarzen, wspomnien. Czas przez ten krotki moment plynal w druga strone, odkrywal przeszlosc, ukazywal nowe szczegoly krotkiego momentu ktory juz byl  ale tez znowu jest...

Na tym zdjeciu mam skonczone piec lat. Wlasnie urodzil sie mlodszy brat, z tylu widac jego pierwszy wozeczek. Czuje sie troche rozczarowana bo bardzo chcialam miec brata, ale przeciez on mial byc w moim wieku, mielismy sie razem bawic a tymczasem nawet nie moge sie specjalnie do niego zblizac bo zazarazki, bo w tym zanieczyszczonym Krakowie wciaz mam katar i wciaz choruje.Zawsze bardzo kochalam swojego brata ale mina lata zanim odnajdziemy sie jako dorosli ludzie...

 Ale w tym momencie to ja jestem wazna, to ja mam robione zdjecie do ktorego usmiecham sie z cala moca. Ten sam szeroki usmiech ma moj syn...

A wiec w koncu spotkalysmy sie w  innym czasie, w innym miejscu ale w koncu dotarlysmy do siebie. I w koncu usiadlam i napisalam ten list do siebie, tamtej piecioletniej dziewczynki  i tej 50-letniej kobiety.

Jakie slowa chcialabym Ci dac na Twoja doroslosc? Przede wszystkim pamietaj ze wszystko czego potrzebujesz juz masz w sobie. Zaufaj sobie, nie staraj sie byc kims innym niz jestes, miej odwage marzyc i wierzyc, mimo ze tak wiele marzen w tym momencie jest zupelnie nierelanych. Szukaj swojej drogi.  To ze bedziesz bladzic, zawracac, potykac sie to normalne. To zycie. Najwazniejsze bys umiala wstac, zaopatrzyc poobijane kolana, poprosic o pomoc, i isc dalej. Pamietaj nie musisz pedzic, nie musisz byc pierwsza, zaraz, juz, teraz - male uwazne kroki pozwola Ci przejsc swoja droge w wiekszej radosci. Badz otwarta, ciekawa na kazdym etapie swojej drogi - nawet najbardziej pospolity moment lub tez najzwyklejsze miejsce moze Cie zaskoczyc. Dbaj o to swiatelko w sobie niech oswietla kazda, nawet najzwyklejsza chwile. 

Nie ogladaj sie w przeszlosc, nie mysl o tym czego nie zrobilas, co moglas osiagnac, czego bylo za malo czy tez czego nie mialas. Zamiast tego spojrzyj gleboko w swoje serce, tam kryje sie tak wiele odpowiedzi i stamtad bedziesz czerpac sily. Jesli podczas Twojej wedrowki bedziesz stawala przed wyborem czy kierowac sie miloscia, czy tez zawrocic pod wplywem strachu, zawsze wybierz milosc. 


Pamietaj ze Twoje slabosci, Twoja wrazliwosc, Twoje potkniecia, upadki, bol czesto beda zrodlem pekniec, szczelin w Twoim sercu przez ktore przedostawac sie bedzie swiatlo. Nie uciekaj w panice od tego swiatla, spedz czas z tymi niewygodnymi uczuciami  bowiem tak czesto te bolesne zrodla swiatla so potrzebne by rozjasnic moze cos co wymaga uwagi, wzrostu, usuniecia czy tez przeorganizowania.  Albo po prostu to swiatlo potrzebne bedzie zeby cos co w Twoim sercu  dopiero kielkuje moglo wreszcie wyrosnac . Badz tego swiadoma nawet jesli bardzo tego bys nie chciala, to nie uciekaj, nie zajadaj, nie zadawaj sobie sama bolu... Delikatnie zajmij sie tymi szczelinami, pozwol temu swiatlu wejsc do Twojego serca...Opatrz bolesne uczucia ale ich nie usuwaj... 


Pamietaj ze tak jak kazdy czlowiek  masz prawo byc kochana kochana po prostu za to ze jestes. Nie za to co zrobilas, co osiagnelas, jaki masz tytul, ile publikacji, ile patentow i ile wazysz. Tak samo kochaj ludzi. Nie oceniaj. Nie naprawiaj ich. Nie ustawiaj. Daj im czas i miejsce na znalezienie swojej drogi.  


Ty natomiast dbaj o to by zyc tak by byc silnym mocnym drzewem. Dbaj o swoje korzenie. Dbaj by nawozic glebe w ktorej przyszlo im wyrastac - inwestuj swoj czas madrze, dbaj o przestrzen dla swoich korzeni, szukaj ciszy w swoim zyciu, dbaj o swoje emocje, o swojego ducha i o swoje cialo. Jesli o to zadbasz, te mocne korzenie utrzymaja Cie podczas nawalnic. Mocne korzenie spowoduja ze korona Twego drzewa bedzie piekna, duza , i bedzie sluzyc innym - swoim  cieniem, pieknem, radoscia, owocami.   Bo mocne korzenie mysla nie tylko o sobie .  


Nie boj sie. Zaufaj swojej glebie ale dbaj o nia. Zyj. Kochaj . Szukaj inspiracji w innych mocnych drzewach.