środa, 22 października 2014

iles tam dni do 50 lat

Bardzo deszczowy i ponury ranek. Wstalam bardzo wczesnie w okolicach piatej godziny i mimo ulewnego deszczu podjechalam na sesje jogi. Gdyby ktos powiedzial mi kilka lat temu ze to joga wlasnie stanie sie moja pasja, to bylabym co najmniej bardzo zdziwiona. Ja i joga? Joga wymagajaca uwagi, dokladnosci, trwania sam na sam z oddechem, z emocjami? Ja ktora musialam zawsze wiecej, szybciej i najlepiej zebym byla pierwsza?

Lubie bardzo ta srodowa joge o poranku. Praktykuje joge juz od czterech lat i znam niemalze wszystkich nauczecieli jogi w okolicznych studiach. Francine jest nowa instruktorka - kiedys razem spotykalysmy sie na praktykach u tych samych nayczycieli. Francine prowadzi swoje zajecia w tradycji "hatha joga". Asany (cwiczenia)  w tej tradycji wykonywane sa w stanie zrelaksowania i wyciszenia - po godzinie takiegoi skupienogo ruchu, latwiej jest o ta uwaznosc, ktora ma tendencje zanikac w pospiechu i presji codziennej.

Wciaz rozmyslam nad tymi moimi dosc intensywnymi  niedzielnymi refleksjami - i na mysl przychodzi mi cytat Pemy Chodron - ze pewne sytuacje w naszym zyciu beda z nami tak dlugo az czegos nas naucza, albo inaczej ze te sytuacje nas nie opuszcza dopoki nie naucza nas tego co powinnismy wiedziec. I zorientowalam sie ze ta moja uporczywa otylosc,  w sumie nabyta bardzo gwaltownie podczas umierania mojego ojca, i innych bliskich czlonkow rodziny ( mielismy w rodzinie kilka lat smiertelnej epidemii nowotworow, oraz wypadek mojego syna) doprowadzila mnie do miejsca gdzie naprawde musialam sie zmierzyc z wieloma demonami w moim mysleniu. Troska o swoje wielowymiarowe zdrowie bedzie powolnym i systematycznym procesem, polegajacym na zmianie pewnych gleboko wrosnietych we mnie nawykow, ale poradzimy sobie.

Kiedy sioe rozumie, kocha, i jest sie w stanie solidnego kontaktu ze soba, to w sumie niemozliwym jest byc destrukcyjnym w stosunku do siebie....Mysle ze ta uporczywa otylosc miala mnie wlasnie tego nauczyc, doprowadzic do tego miejsca....

Dzis czuje sie bardzo zmeczona. zadzwonilam i wzielam dzien wolnego. Zazwyczaj kazdy dzien wolnego to frustrujaca lista zadan do zrobienia. Moja dzisiejsza lista - wyspac sie  :) A reszte - reszte zrobie jesli bede miec sile.




niedziela, 19 października 2014

146 do 50!

Ohhhhh!!!!!! Ahhhhhh!

Postawilam sprawe na koncu noza. Na absolutnej koncoweczce noza.
Powiadzialam sobie - nie przezyje zycia jako pracoholik. Nie bede zyla kolejnego roku w tym zwariowanym pospiechu, w takim stresie o czym zapomnialam, co musze zrobic, jaki termin na mnie czyha. Nie bede  miala snow zwiazanych z praca. Nie bede odpowiadala na emaile pracowe w sobote rano. Nie bede mieszkala w hotelu przy pracy bo spotkania 12-godzinne i mi sie do domu nie oplaca przyjezdzac.

 Powiedzialam sobie ze albo wywalcze ten etat dla mojego zespolu, albo oddam jeden program ( probowalam ale sie nie udalo) albo odchodze z organizacji w ktorej pracuje od 15 lat. Nigdy, przenigdy nie bylam  "przy mezu" - ( kiedys w sadzie moja sasiadka pytana w sadzie  o zawod, odpowiedziala - przy mezu)_, ale doszlam do miejsca w moim zyciu ze bycie przy mezu stalo sie niezwykle, ale to niezwykle atrakcyjna perspektywa. Bardzo atrakcyjna. Jak w latach 50 i w tej reklamie, ze "ona bedzie szczesliwsza z tym odkurzaczem w poranek Bozego Narodzenia". 


No wiec rozkrecilam i siebie i wszystkie moje polityczne znajomosci ( uswiadomilam sobie ze mam ich calkiem wiele po 15 latach solidnej pracy) i ha, ha,ha,- wyglada na to ze mnie z organizacji nie wyrzuca ( bye, bye perspektowo "przy mezu"), wniosek o nowa pozycje w mojej grupie poszedl w gore, a mnie zeby nieco ulagodzic  wysylaja  za dosc drogie szkolenie mojego podziwianego Steven Covey'a o ktore porosilam w styczniu.

I zeby bylo uczciwie i jasno. Walke te podjelam po glebokim przemysleniu sprawy:

1. Organizacja jest zamozna i dobrze sie w niej ostatnio dzieje.
2. Program jest solidny i potrzebny. Za programem stoi grupa bardzo zaangazowanych woluntariuszy, ktorzy potrzebuje wiecej wsparcia i pomocy.
3. Ja ledwo dycham i zaczynam byc zgorzkniala.
4. Ze zgorzknialej osoby organizacja nie ma pozytku, a ja tez nie chce byc zgorzkniala. Chce moja prace traktowac uczciwie i wykonywac najlepiej jak umie.  Majac tej pracy za duzo, jest to niemozliwe.
5. I dlaczego  nie mam stworzyc tego nowego stanowiska pracy? Komus ono moze byc bardzo potrzebne.

Wiec po dokladnym przyjrzeniu sie moim intencjom, po sprawdzeniu czy sa one zgodne zmoimi wartosciami, doszlam do wniosku ze tak i ze nalezyc walczyc.

I z pasja oddalam sie tej walce za cene kilku nieprzespanych nocy, kilku nieprzyjemnych rozmow. zaangazowania calej rodziny, ktora musiala wysuchiwac moich jekow ( rodzina wspierajaca!). Do czego zdazam???? Do tego ze taka refleksja potrafi dodac duzo sily i motywacji. Bo jak intencje sa zgodne z wartosciami, to droga zdecydowanie prostsza i energia wieksza.

Doslownie czuje sie jakbym od kilku lat w  jaskini siedziala i nagle taki wielki wejsciowy glaz zostal odsuniety... W jaskini wciaz bede do konca roku, ale przynajmniej swiatla nadziei troche bedzie....

Wracajac do tematu slonia blogowego

the elephant in the room - a problem or situation that everyone knows about but no one mentions)

Dzis mialam bardzo potezna refleksje. Dawno nie przezylam takiej lawiny uczuc. I bedzie powaznie teraz. Bardzo powaznie bo naprawde mialam wrazenie Sily Wyzszej w tym przezyciu.

Stanelam nago, nagusienko po kapieli  przed lustrem ( mam jedno w domu bo luster od zawsze unikam) , i doszlam do wniosku ze mimo duzych zmian wmoim mysleniu, moja relacja ze swoim cialem jest nieszczegolna. Teraz zdecydowanie lepsza niz  gdy bylam nastolatka, czy mloda kobieta, ale wciaz nie jest to wzorcowa relacja. I tak stalam przed tym lustrem, i po raz pierwszy w zyciu napelnila mnie tak olbrzymia wdziecznosc, za to ze mimo ze wlasciwie przez cale zycie bojkotowalam to cialo, one sluzy i sluzylo mi tak wiernie. Moj brzuch wynosil wspaniale dziecko, ktore pomalu staje sie cudownym mezczyzna. Moje piersi wykarmily ssaka poteznego, mimo ze nienormalne warunki w USA ( brak urlopow macierzynskich) zmuszaly mnie  kilka razy dziennie  do uzywania elektrycznej pomki do odciagania mleka. Moj kregoslup, mimo ze obciazony nadwaga i  dlugim siedzeniem przed komputerem - czasem mnie pobolewa, ale po dobrej sesji jogi jest mi solidnym fundamentem. Moje ladne stopy , male i zgrabne cierpliwie nosza dodatkowe kilogramy, malo tego calkiem sobie dobrze radza wsrod tych niekoniecznie zdrowych biegow z nadwaga.  To  samo kolana.

I obiecalam mojemu cialu ze to sie zmieni.Ze sie zprzyjaznimy. Ze bedzie dostawac najlepsze i najzdrowsze jedzenie w losciach takich jakie potrzebne mu jest do dobrego samopoczucia i funkcjonowania. Ze nie bede wykradac mu potrzebnego odpoczynku i snu kosztem moich nigdy
niezaspokojonych ambicji. Ze nigdy nie bede porownywac go do tych wszystkich idealow ktore serwuja nam reklamy. Ze nie bedzie torturowane zadnymi zbyt obciazajacymi sportami. Ze nie stanie sie kolejnym obiektem do odchudzania, poprawy, zmiany. Patrzylam na siebie, gola , golusienka i lzy laly mi sie ciurkiem.  Dlaczego przez tyle lat bylismy sobie wrogami?  Tak wiernie mi to cialo sluzylo.

Goilo rany, kiedy jako mloda dziewczyna cielam go zyletkami. Cierpliwie trawilo nadmierna ilosc jedzenia kiedy  zajadalam emocje do momentu ze nic nie czulam. Radzilo sobie z nadmiarem alkoholu  i nikotyny w mlodosci. Wciaz funkcjonowalo, gdy spalam tylko 3-4 godziny robiac doktorat. I momo ze zaczyna sie niecierpliwic pobolewajacym kregoslupem, kolanami i stopami, wciaz cierpliwie nosi te nadmierne kilogramy.

 W ramach przeprosin i prosby o przebaczenie pomalenku centymetr po centymetrze, naoliwilam to moje cialo peknym olejem o zapachu drzewa sandalowego. Wymasowalam swoje stopy kremem domowej roboty z dodatkiem szalwi i przypominajacym mi laki nowosadeckie. Wywietrzylam pokoj. Zmioenilam posciel na najpiekniejsza jak mam. Znalzlam swoja sliczna pizame. Przebralam kosmetyki - zostawilam tylko te najpiekniesze, naturalne. Wyjelam mydlo recznie robiene. Znalazalm piekny recznik.

Potem przygotowalam mu najpiekniejszy posilek - czerwone rzodkiewki, z bielutkimi koncoweczkami, bialy ser od krow co to po pastwiskach chodza, czarny chleb z malenkiej piekarni, kawa w pieknej filizance.

I usiedlismy sobie. Juz troche pogodzeni. Pelni milosci i bez pospiechu spedzlismy razem dzien. Jak para co po dlugiej klotni co postanawia zrobic wszystko co sie da aby zwiazek uratowac. Pelni nadziei na przyszlosc. I bedziemy sie wspierac. Wiem ze tak bedzie.  Poprosilam abymi pomoglo go zrozumiec.. Ja obiecalam sie ze sie wslucham, ze bede zwracac uwage, ze codziennie dam dawke milosci, ze mysli tylko dobre i pozytywne dopuszczac bede. Ze bede z niego dumna. Ze postaram codziennie dac mu troche  energicznego ruchu i slonca, ale bede sie wsluchiwac w niego i nigdy juz go nie przetrenuje. Ze jedzenie najlepsze, najczystsze, najzdrowsze - pelne kolorow, z pastwisk i ogrodow. Pelne radosci i milosci wprzygotowaniu. Z talerzy i filizanek pieknych.

Obiecuje Ci to moje piekne i zdrowe cialo. Obiecuje I przepraszam. I prosze o kolejna szanse.







poniedziałek, 13 października 2014

153 dni do 50

Ostatni tydzien byl jednym wielkim stresem. Nieprzespane noce, cukier, posilki na stojaco - pozbylam sie zludzen ze ciezka praca, uczciwoscia, idealami zmienie rzeczywistosc pracowa. Smutne, ale prawdziwe.  Byc moze cos sie zmieni, ale bedzie juz bardzo ciezko odbudowac moje zaufanie po ostatnich rozmowach z moim szefami, Czas na nowa strategie - nieangazowanie sie emocjonalne, ale zredukowanie ilosci pracy do 8 godzin.
Sprawdzilam ze do moich 50 urodzin jest 153 dni. Pracuy narazie nie zmienie, bo bo to szukanie pracy bedzie dla mnie wiekszym stresem, a i tak mamy plany bardziej dratycznych zmian mniej wiecej w ciagu dwoch nastepnych lat.)


W zeszlym roku przebieglam moj pierwszy 5 K w moje 49 urodziny.  tym roku moim prezentem dla siebie bedzie wejscie w ta moje drugie polwiecze ze zdrowa waga. Ostatni tydzien pokazala ze powinnam skoncentrowac sie nie tyle na odchudzaniu , ale na nauczeniu sie radzenia ze stresem i wciaz gdzies gleboko zakorzenionym perfekcjonizmem. Moja rozmowa z moja kuzynka jasno mi to uswiadomila. Albo wszystko albo nic. Musi byc biale, bielutkie, jak snieg - bo jak biale nie jest to od razu bardzo czarne jest.

Moja ukochana autorka napisala o perfekcjonizmie tak:

Perfectionism is the voice of the oppressor, the enemy of the people. It will keep you cramped and insane your whole life, and it is the main obstacle between you and a shitty first draft. I think perfectionism is based on the obsessive belief that if you run carefully enough, hitting each stepping-stone just right, you won't have to die. The truth is that you will die anyway and that a lot of people who aren't even looking at their feet are going to do a whole lot better than you, and have a lot more fun while they're doing it.” 
― Anne LamottBird by Bird: Some Instructions on Writing and Life



Perfekcjonizm to glos ciemiezcy, wroga ludzi. Bedzie utrzymywal cie w ciasnym zyciu, i bedzie zawsze przeszkoda pomiedzy Toba a Twoim (hmmmmmm) gowniana pierwsza proba . (Tak, tak wlasnie pisze  moja ukochana Anne.) Mam wrazenie ze ten perfekcjonizm daje Ci to obsesyjne zludzenie , ze jesli bedziesz bardzo ostroznza i dokladana, jesli kazdy nastepny Twoj krok bedzie wspanialy, idealny, to nigdy nie umrzesz. (Hmmm - u mnie chyba nie tak bardzo o ta smierc chodz, tylko o to ze bede miala kontrole nad zyciem, ze uratuje najblizszych od czyhajacych tragedii, ze uloze, pomoge, tak ze swiat bedzie zawsze dobry i piekny.) Prawda jest taka ze i tak umrzesz , i ze wiele ludzi ktorzy wcale sie nie zastanawiaja nadtym nastepnym krokiem, nie patrza na swoje nogi maja sie doskonale i w dodatku maja wiele radosci z tego co robia.  

Mam nadzieje ze ironia przebija przez te rozwazania, ale prawda jest jedna - nie mam sznurkow swiata w moich zyciu, i musze wiedziec ze zycie jest jakie jest, Perfekcja jest niemozliwa, i czas sie pogodzic ze wszystkie te narzedzia ktore mam w swoich rekach sa troche podrdzewiale, troche przytepiale, troche niedoskonale - tak jak narzedzia wszystkich ludzi . I nalezy i sobie , i innym wybaczyc ta niedoskonalosc i skupic sie na tym jak zrobic najlepszy uzytek z tych narzedzi.


Tutaj zdjecie o ktorym bede myslec dzisiaj. Nawet jesli moj kolejny krok bedzie chybotliwy, niepewny - mam zamiar go postawic patrzac w  w niebo. Z radoscia, z cieplem i miloscia do wszystkich wokol mnie.  Ale tez z troskao siebie. Zachwiac sie moge, ale jesli bedzie mi grozil upadek, to i tak zrobie kolejny krok. Albo poprosze kogos o reke o pomoc.

153 krokow. 153 dni. Malutkich, codziennych. I nie mysimy o tym miejscu za 153 krokow. Myslimy o tym, malenkim, niedoskonalym, kroczku dziesiejszym. jesli bedzie chybotliwy ciezki, pelen leku, to napewno bedzie w nim jaks madra lekcji.A jesli bede tanczyc , jesli ten krok zaskoczy mnie lekkoscia, muzyka, glowa w chmurach to bede sie smac z wdziecznoscia.

Witaj nowy dniu.

( Zdrowe jedzenie ugotowane, jadlospis rozpisany teraz sie trzymac godzin i planu. W tej jednej dziedzinie nie planujemy zachwiania, to bedzie stabilna podpora pod moj kamien bo nad tym co jem mam pelna kontrola. Nad swiatem wielkim juz nie.)

poniedziałek, 6 października 2014

pierwszy poniedzialek w pazdzierniku




hop hop!
do roboty!
czas na kolejne wpisy!


Dziekuje za doping. Potrzebny mi doping bardzo.  Jestem troche sfrustrowana - krece sie w kolko. Wciaz mam za duzo pracy - od wielu, wielu lat nie wyrabiam w osiem kontraktowych godzin. Czesto moj dzien pracy to 12 godzin ( dwie godziny zajmuja mi dojazdy).Dwa razy interweniowalam i w dostalam genialna rade od dyrekcji ze nie musze tego wszystkiego co robie robic. Tyle ze  rada od czapy, bo przydalaby sie bardziej specyficzna rada - czego wlasciwie mam nie robic? 

Po 24 godzinach pracy w weekend i kolejnych pieciu godzinach pracy w dzien wolny ktory dostalam za weekend, umowilam sie  na rozmowe w sprawie zbyt duzych programow w stosunku do ilosci ludzi pracujacych w tycjh programach. Bede prosic o pomoc administracyjna -  mam zamiar podejsc do tego bardzo strategicznie i nieemocjonalnie i jestem zdeterminowana osiagnac sukces.  Bede argumentowac tez tym ze dlugie godziny pracy powoduja ze nie jestem w stanie dbac o swoje zdrowie - mamy teraz klimat w firmie ze zaczyna sie wiecej o tym mowic. Ale koronny argument jaki wytocze to to ze organizacja ZAOSZCZEDZI na tej dodatkowej osobie, bowiem pomoc administracyjna bedzie kosztowac organizacje mniej niz ja- a ja ze swoja pensja managera nie powinnam wykonywac zadan, ktore moze wykonywac osoba z mniejszym wyksztalceniem i doswiadczeniem. Powiem to, skromnsc schowam do kieszeni i powiem. Jak slowo daje powiem. Motywacja moja bedzie to ze ktos kto potrzebuje pracy dostanie ta prace, a ja bedac zdrowa nie bede narazac organizacji na duze koszty zwiazane z moim leczeniem ( tutaj ubezpieczenia medyczne w wiekszosci dostaje sie przez firmy w ktorej sie jest zatrudnionym. ) jakby na to nie popatrzec to robie szkode swojej firmie pracujac te nadmierne i dlugie godziny! Prosze trzymac kciuki. 

No to po tym wstepie zajmijmy sie tym sloniem na blogu. Nie jest bardzo dobrze, ale:
1. Pogratulujmy sobie determinacji - nie poddaje sie. To cale dbanie o zdrowie ( unikam slowa odchudzanie bo wiem ze w moim przypadku problem jest wiekszy) to jest projekt wielowymiarowy dla mnie bo wymaga przesuniecia SIEBIE SAMEJ na plan pierwszy, a wciaz jestem pogrzebana w duzej ilosci obowiazkow.
2. Mam serie malych sukcesow - coraz wiecej dni bez cukru w jadlospisie, coraz czesciej planuje i gotuje posilki na caly tydzien ( dzieki Bogu rodzina bardzo wspierajaca i bardzo sama pochudla, wiec mam wsparcie i przyklad.)

Zrobmy wiec malutkie podsumowanie z tego niesystematycznego miesiaca. Co bylo dobrze:
1. Przygotowanie podstaw jedzeniowych w weekend. POdstawy te to umyte pokrojone warzywa i wysoko-bialkowe potrawy ( tofu, mieso drobowie , fasole. Z tofu raczej skoncze)
2. Planowanie posilkow wieczorem na kolejny dzien.
3. Zmniejszenie wszelkiej aktywnosci wirtualno-telewizyjnej. 
4. Generalne porzadki w swojej garderobie.Zostatalam moze z 30 rzeczami. Kupilam dwie pary butow, pare ladnej biuterii,pare bluzek i studiuje troszke styl, perfumy i wszystko to co babskie wstrzymujac sie jednak z zakupami gdyz mam wielka nadzieje wynosic w zimie te moje 30 rzeczy i kompletowac garderobe w mniejszym rozmiarze!) 
5. Dosc systematyczne praktykuje joge. Sama w domu oraz w okolicznym studio.

Do poprawki nadaje sie wciaz moje myslenie ze wsrod tej mojej intynsywnej pracy znajde czas na prowadzenie pieknego bloga, dalekie wycieczki rowerowe, remont domu, piekna garderobe:  Perfekcjonizm! perfekcjonizm ktorego korzen mocno nadlupalam, ale wciaz  wiecej pracy w tej dziedzinie potrzeba. Jest co jest. Jest rzeczywistosc jaka jest. Rzeczywistosc w ktorej tyle do wdziecznosci, a mysli uciekaja do tego co mogloby byc, powinno byc, czego nie ma.  A jest naprawde tak bardzo duzo, i tyle powodow do wdziecznosci. 

A wiec odnowmy intencje. 
1. Codziennne wieczorne planowanie posilkow
2. 60-minut ruchu. Dobrze by bylo gdyby to 60 minut to bylo intensywne cardio, przynajmnie co drugi dzien.

Malo ten wpis optymistyczny i wniosly ale uczciwy. Widac ze sie troche zmagam z ta opieka nad swoja fizycznoscia, ale sie nie daje....Emocje i duch sa raczej w dobrym stanie..... 

  



niedziela, 24 sierpnia 2014

niedziela (pierwszy tydzien)

(Skopiowane z tej strony: http://www.fengshuidana.com/2014/03/23/7-steps-to-mindful-eating)

Podsumowanie pierwszego tygodnia:

Waga: 210.2 lb ( 95.3 kg) - ubytek wagi 1.2 kg.

Caego nauczyklam sie w tym tygodniu?

  • Planowanie posilkow w czasie weekendow jest dla mnie bardzo wazne. W lodowce musze miec baze do szybkiego zlozenia wszystkich posilkow.
  • Sniadanie! Ja w zasadzie rano nie jestem glodna i w czwartek zapomnialam zjesc cos rano, potem mialam w planie sluzbowy lunch wiec postanowilam nic nie jesc - glod wieczorem byl nie do opanowania i mialam dosc niebezpieczny poslizg. Musze poszukac w literaturze naukowej o tej zaleznosci pomiedzy pierwszym posilkiem rano a wieczornym glodoem. Czytalam wiele razy o tym jednak wciaz ciezko mi zintrernalizowac ta zaleznosc.
Zdrowe odzywianie wymaga czasu. Planowanie posilkow, przygotowanie ich oraz spokojne zjedzenie. Ja od wielu lat wyrobilam w sobie nawyk jedzenia w biegu - sniadanie w samochodzie, lunch podczas odpowiadania na emaile. Zadaniem na ten tydzien jest tzw uwazne jedzenie. Obrazek powyzej przedstawia kilka wskazowek jak to osiagnac:

  1. Usiac do posilku
  2. Uporzadkuj powierzchnie na ktorej lezy posilek.
  3. Przygotuj ladne nakrycie, nawet jak jesz sama.
  4. Jedz z talerzy i sztuccami, ktore Ci sie podobaja
  5. Ustaw swiatlo, moze przyjemna muzyke aby stworzyc mila atmosfere dla posilku.
  6. Nie korzystaj z telefonu, nie ogladaj TV, nie czytaj podczas jedzenia. Skup sie na jedzeniu.
Poniewaz dbanie z zdrowie wymaga czasu, widze z tego pierwszego tygodnia ze na pisanie tego bloga bede mogla sobie pozwolic raz w tygodniu, wiec sprobujmy innej metody regularnego zapisu postepu. Zdjecie. Zdjecia w tym tygodniu ze starannych, nie w biegu, nie w pospiechu posilkow. 




wtorek, 19 sierpnia 2014

dzien 2 (wczoraj)

Zgubienie zbednych kilogramow wymaga czasu i planowania. Dbanie o zdrowie powinno byc naszym prorytetem. Otylosc moze miec bardzo powazne konsekwencje. Jeden z naukowych faktow jest calkiem alarmujacy:

  • u otylych kobiet ryzko zachorowan na raka zwieksza sie o 62% ( u otylych mezczyzn - 52%) 
Otylosc tak rzadko traktuje sie jako chorobe - a jest to zaburzenie, ktore ma skomplikowane podloze emocjonalne i kulturalne. Pare miesiecy temu chcialam znalezc lekarza, ktory pomoze mi ulozyc program i poprowadzi moje leczenie z otylosci. Przestudiwalam wszystkie specjalnosci  lekarzy pracujacych dla mojego ubezpieczenioa w mojej okolicy - zaden z lekarzy nie zajmuje sie leczeniem otylosci. Ba, nawet moja ginekolog, do ktorej chodze w miare regularnie, nie wspomniala ze otylosc wzmaga produkcje estrogenu, a estrogen napedza nowotwory piersi oraz drog rodnych. Niestety, kiedy wspomnialam o tym pani ginekolog, to westchnela gleboko. Nie chcialam juz drazyc tematu, pani ginekolog sama byla otyla, i pewno tak jak ja przez dlugi czas spychala ten problem w kat nieswiadomosci. 

Jestem wiec troche sama w tym leczeniu - ale potrzeba jest matka wynalzaku. Czas zebrac do kupy wszystkie lekcje nauczone podczas ostatnich lat przetlumaczyc je na program zadbanie o swoje zdrowie. We wszystkich obszarach!

Wrazenia po pierwszym dniu scislego przestrzegania mojego programu jest taki - ze w pracy muse zmuszac sie do jedzenia. Bo ja w pracy nie jadalam. Jadalam nerwowo i bezwiednie po przyjsciu do domu. Mimo bardzo malej ilosci snu ( czasami zmagam sie z bezsennoscia), do domu wrocilam bez wilczego glodu. Moje 60 minut intensywnego ruchu dziennego zmodyfikowalam na 60-minut jogi. Czescia mojego programu jest wsluchanie sie w potrzeby mojego ciala i szanowanie go. Nie jestesmy jeszcze tak zaprzyjaznieni jak powinnismy byc, i niestety nie bylam dobrym jego opiekunem, przez wiele, wiele lat. Ale o tym w innej notce. Uciekam do pracy. 


niedziela, 17 sierpnia 2014

dzien 1

Wybralam ten cytat z piosenki Marka Grechuty na  wstep  mojego bloga bo reprezentuje stan jaki chcialabym osiagnac. Otylosc nie sprzyja samopoczuciu aby wstac i tanczyc. Wrecz przeciwnie - dlugie godziny przy biurku powoduje ze po pracy najchetniej zalegloby sie i skulilo z ksiazka w lozku. A kiedy, kiedy moja waga byla w zdrowej normie - tryskalam energia. Tanczylam. Biegalam, Plywalam. Jezdzilam na rowerze. Teraz tak ciezko mi sie zmobiliowac do tego ruchu, ktory kiedys sprawial mi tyle radosci.

Jednym z warunkow tego programu jest absolutna uczciwosc w stosunku do siebie. Moja bezradnosc z uporaniem sie z tym problemem , spychala go gdzies w kat myslenia - przyszedl czas ze trzeba ta otylosc wziac na widelec oi spojrzec prawdzie w oczy.

Pare faktow na dzisiaj:

WYGLAD I SAMOPOCZUCIE: tak pisze tutaj o tym na pierwszym miejscu, bowiem nie czujac sie dobrze w swojej skorze, nie jestem w stanie w pelni osiagnac swojego potencjalu. Trzeba prawdzie spojrzec w oczy. Wiele mojej energii idzie na kamuflowanie zbednych kilogramow. Zdrowa waga i zadbane zdrowie jest bardzo wazne

  • Moje myslenie o sobie nie pokrywa sie z tym co widze na zdjeciach. Chce wygladac tak jak siebie widze oczami duszy - zdrowa, wysportowana, pelna energii, radosci i uprzejmosci dla innych. Tak zyje, wiec musze zaprowadzic moje cialo tam gdzie jest moja dusza, emocje i intelekt.
  • Bardzo zawsze lubilam mode, kosmetyki, bizuterie - owszem w kazdej wadze mozna wygladac pieknie, ale tyle jest fajnych ubran niedostepnych dla mnie. Chce wyrobic sobie styl, ktory nie wymagalby duzo czasy, byl latwy i minimalistyczny ale atrakcyjny. Obecnie wiele ubran jest po prostu dla mnie niedostepnych, a jak to Leszek Dlugosz spiewa, wchodzimy w okres naszego zycia gdzie:
Już nam już… no jakoś ostatecznie 
Jakoś nam się, jakoś dzisiaj, już się powodzi! 
Jemy już to lepsze masło
Stać nas w końcu na taksówkę 
A ta, zobacz, jak ta chodzi 
Zróbmy z nią co? Kupmy jej co? 
Niech nie mówią, że ostatnia 
Że, że już dziadówka! 

( To o milosci, ale pasuje i do wygladu i do samopoczucia:)

ZDROWIE:
  • Kolana i biodra: przy mojej okolo-20kg nadwadze, moje kolana narazone sa na okolo 100 kg dodatkowej wagi przy kazdym kroku. Takie smutne prawa fizyki. Ja odczuwam bol tych kolan, odczuwam tez ostanio ciagle bol kregoslupa. To stan chorobowy, prawda? Stan wymagajacy troski ileczenia tej przewleklej choroby jaka jest otylosc.
  • Nauka ma juz calkiem konkretne dowody na to ze pewne nowotwory sa powiazane z otyloscia - mianowicie nowotwor piersi, nerek, trzustki, tarczycy, watroby, jajnikow jak i krwi. Nie sa to zarty - choroby nowotworowe sa bolesnie do leczeia i w USA bardzo drogie mimo ubezpieczehia. Trzeba to sobie jasno uswiadomic i zaopiekowac sie swoim zdrowiem.
No wiec do rzeczy: moje przygotowania do pragramu i przestudiowanie wielu artykulow zwiazanych z otyloscia , przeciwdzialanie jej oraz pozbyciem sie jej doprowadzilo mnie do tego ze wybieram ten program, ktory nie jest dieta, ale wytrenowaniem mozgu jak prawidlowo jesc. Program ten oparty jest na najnowszych badaniach naukowych i rozpoczyna sie 14-restrykcyjnymi dniami, aby uregulowac poziom cukru w organizmie i nauczyc sie dawac rade z uczuciem glodu. taki maly trening dla organizmu: Prawda jest jedna - chudniecie wiaze sie z negatywnym deficytem kalorii.

Tyle wstepu niedzielnego - w tygodniu wpisy beda tylko notujace moje postep:

Jadlospis ( w zasadzie na cale dwa tygiodnie tydzien - bedziemy zmieniac tylko warzywa oraz bialko) - odmierzanie i wazenie bardzo wazne, bo pamietajmy ze trenujemy nasz mozg na przyzwyczajenie sie do mniejszych porcji i mniejszej ilosci jedzenia - udawadniajac mu ze stan glodu nie jest smiertelny. Wiem, wiem - znamy teorie o obnizonej szybkosci metabolizmu, jednak przez pierwsze dwa tygodnie moj organizm nie zdazy sie zorientowac co sie dzieje. 

Sniadanie :Proteina ( jajko); Owoc - pol szklanki jagod  ( w ciagu pierwszych 14 dni dozwolone sa tylko nisko-cukrowe owoce, takie jak jagody, jablko lub grapfruit); 1/2 avocado; kawa z mala iloscia mleka

Lunch - zielona salata z ogorkami, pomidorami, papryka czerwona ( warzywa) ; okolo 100 gramow piersi z indyka; oraz dwie lyzki czeronych ziemniakow .

Okolo 2-3 pm - wtedy w pracy mam kryzs i wyruszam na poszukiwanie czegos slodkiego - wiec wiem ze bedzie mi bardzo trudno doczekac do obiadu - kawa z mala iloscia mleko, oraz dwie tabliczki czarnej czekolady + warzywa ( surowe marchewki, ogorki, pomidory.

Obiad - bede starala sie miec zaplanowany i gotowy czekajacy na moj powrot z pracy, bowiem moja motywacja spada po przyjsciu do domu z pracy. Sukces tego mojego programu bedzie zalezal od elimnacji stresu w pracu, oraz pozbycia sie czesci obowiazkow w pracy. Wiem ze bedzie temu towarzyszyl dyskomfortu, ale moj pracoholizm jest jako tako pod kontrola. 

Koktajl owocowy ze szklanka jogurtu greckiego, mrozny szpinak (dwie filizanki); polowka avocado lub lyzka masla z migdalow ( musze dzis kupic) .

Dzis musze tylko dokupic troche bialka zwierzecego ( moj dom jest praktycznie wegeterianski, jednak ja sie bede wspierac chuda piersia indyka z hodowli humanitarnej co bedzie sie wiazalo z narzekaniem moich mezczyzn ze im mieso znosze do domu, ale wolnoc Tomku w swoim zdrowiu - wiem ze biedny indyczek, ze zycie, ze stres ( to slowa mojego syna, ale indyczku wybacz, moje zdrowie wazniejsze, a troche mi tych protein potrzeba), jogurt ( kupie 2%) jarmuz mrozony oraz maslo z mogdalow.

Codzienny ruch - 60 minut intensywnego. Aby to osiagnac bede musiala zrezygnowac z TV, zrezygnoiwac z mojego dosc aktywnego uczestnictwa w social media, oraz prawdopodobnie rozdzielic ten ruch na dwie czesci.

Waga: 212.8 lb (96.5kg) - podchodzimy do tej wagi ze wspoczuciem i troska - bowiem otylosc jest choroba i ciala i emocji, wymagajaca wspolczucia, milosci, troski i energicznego i bardzo uczciwego  dzialania. Nasz mozg ( a przynajmniej moj) ma zadziwiajaca zdolnosc oklamywania sie i usprawiedliwiania w tej dziedzinie, a przeciez w koncu jestem dla siebie najwazniejsza osoba, i tak jak nie oklamuje innych ludzi, nie powinnam oklamywac siebie.