niedziela, 26 lutego 2012

Dzien 59

Wczoraj w bibliotece pozyczylam ksiazke pt. Overdoing it - How to Slow Down and Take Care of Yourself. ( Przesadna praca - Ja zwolnic i roztoczyc opieke nad soba)

Ta ksiazka wpadla mi w rece przypadkowo, ktos zostawil ja na stole z komputerami.Otworzylam, i przeczytalam fragment - to ksiazka o uzaleznieniu od pracy. Hmmmm. Wypozyczylam - bo wygladalo na to ze ta ksiazka czekala na mnie...

Do wielu mechanizmow opisanych w tej ksiazce doszlam sama. Praca moze byc takim samym nalogiem jak kompulsywne naduzywanie alkoholu, czy tez jedzenia. Ucieczka w prace, praca po 18 godzin, wieczne poczucie ze za malo, ze nie dosc dobrze...To kompulsywnosc, ktora tutaj w Waszyngtonie jest zjawiskiem powszechnym. To miasto wladzy, ludzi najbardziej wyksztalconych w calej Ameryce i bardzo poddatny grunt dla moich tendencji...Ludzie uzywaja pracy do wypelnieia pustki emocjonalnej, praca podwyzszaja sobie swoje poczucie wartosci, lataja dziury swojego zranionego myslenia...Uzaleleznienia przyjmuja tak osobliwe formy, i najgorsze jest to jesli uzaleznienie mozna tez nazwac pracowitoscia, ambitnoscia i zdolnosciami.

Dlatego tak bardzo wazne jest to moje 15 minut codziennej ciszy. To czas w ktorym ma okazje spotkac siebie, i wsluchac sie w muzyke w moim sercu.

Przepiszmy dla zapamietania:

When we put everyone's needs before our own, our needs get pushed back to the back burner. Sometimes we resent not having time for ourselves. Self-nurture is one of the most qualities we can develop. It has helped me love myself unconditionally, to treat myself with kindness as caring as I would anyone I care about. It allowed me to approach life with more calm, hope and optimism....


Self-nurture can include listening to soft music, walking barefoot in a summer rainstorm, reading inspirational material, sitting by the ocean watching the waves.....

Kiedy  potrzeby innych staja sie najwazniejsze, nasze potrzeby sa calkowicie zaniedbane. Tak czesto narzekamy na brak czasu dla siebie.... Dlatego troska o siebie jest jednym z najwazniejszych nawykow w naszym zyciu. Aby ten nawyk wypracowac potrzeba czasu i samorefleksji. Dla kogos, kto spedzil wiekszosc zycia w swiecie zewnetrznym, odcietym od swojego swiata wewnetrznego, rozpoznanie tych potrzeb nie przychodzi automatycznie.  Ten tak bardzo wazny nawyk pomoze wyrobic bezwarunkowa milosc do siebie, nauczy nas traktowac siebie ze zrozumineniem i uprzejmoscia... z tego wewnetrznego nastawienia, zaczyna sie nasze podejscie do swiata zewnetrznego....

Dzis dzien bez planu...Idziemy z G. do miasta...Bedziemy sie po prostu cieszyc z bycia razem. Moze zahaczymy o wspaniale muzea waszyngtonskie. Wstapimy do ksiegarni. Wypijemy w miescie dobra kawe...

(Nie jest to latwe zadanie dla mnie tak po prostu spedzic dzien aby byc, ale mam wielka nadzieje ze praktyka uczyni mistrza...Ironiczne jest to ze potrafilam spedzac czas  nic nie robiac ale myslac co powinnam zrobic, co oczywiscie nie jest byciem, tylko nalogiem - dzieki Bogu coraz lepiej panuje nad tym kompulsywnym mysleniem.)

Musze przyznac ze ta ksiazka bardzo mnie poruszyla - szkoda ze nie wpadla mi w rece pare lat temu- moze nie musialabym dochodzic w tak bolesny sposob do pewnych wnioskow. A moze ta samodzielna droga byla wlasnie konieczna... ? )

Wciaz wczesny ranek - piekne slonce za oknem. To bedzie przemily , beztroski dzien....Podsumowanie wieczorem...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz