środa, 7 marca 2012

Dzien 67




Forgive Everyone

Revenge, anger, and hatred are exceedingly low energies that keep you from matching up with the attributes of the universal force. A simple thought of forgiveness toward anyone who might have angered you in the past will raise you to the level of Spirit and aid you in your individual intentions.


Dr. Wayne Dyer


Wciaz eksperymentuje ze swoim rozkladem dnia. Tak to jest kiedy z z owocu, w ktorym praktycznie zostala sama skora, chce sie jeszcze wycisnac troche soku. To moja, moze nie bardzo poetycka, ale moja  wlasna analogia do tego, ze te eksperymenty z rozkladem dnia wynikaja z braku czasu. Nowy rozklad dnia polega na tym ze moj ruch zostal przeniosiony na wieczor,  a cisza na rano. Cisza nazywam ten moment, kiedy moge zlapac troszke kontaktu ze soba, pomedytowac, ustawic swoja intencje na caly dzien.Znalazlam ta strone Dr. Dyera  z codziennymi affirmacjami i przez jakis czas bede uzywac ich do rozpoczecia mojej ciszy.

Dzisiejsza afirmacja jest o przebaczeniu. O tym ze zycie w zlosci, nienawisci, i planowanie rewanzu, to sa bardzo kiepskie energie zyciowe. Byly okresy w moim zyciu ze czulam sie bardzo zraniona. Byly okresy ze obwinialam wszystko i wszystkich za moje problemy. Zadziwiajace ze tkwienie w pozycji ofiary zyciowej, utrzymywanie tego stanu tez wymaga energii. Jest to latwiejsze bo mimo wszystko wymaga to mniejszej energii, niz uporzadkowanie tego stanu. I tutaj dochodzimy do kolejnej mysli - postawe przebaczajaca trzeba tez miec do siebie. Zaryzykowalabym stwierdzenie nawet ze od tego trzeba zaczac. Przebaczajac sobie swoje bledy, swoje slabosci - to poczatek naszego wzrostu. Ostatnio, troche czuje niechec do tej calej amerykanskiej teorii pozytywnego myslenia - pozytywne myslenie nie wystarczy. Mnie nie wystarczylo. Potrzebna mi byla solidna uczciwosc aby spojrzec na siebie, swoje zycie- zakasac rekawy i rozpoczac zmiany. I wobec tej swojej bolesnej momentami uczciwosci - potrafilam sobie wybaczyc wszystko to co odcinalo mnie od stanu spojnosci wewnetrznej, od tego stanu harmonii. rownowagi do ktorej spojne zycie prowadzi. Spojne to nie znaczy idealne. Uczciwosc pozwolila mi potraktowac moje beldy i slabosci jako okazje do nauczenia sie innego myslenia. Pozytywne myslenie to przykrycie kocem calego tego naszego emocjonalnego balaganu. Nie odbylo sie to bez zamieszania w zyciu rodzinnym. Ale o tym przy okazji innej notki.

Kiedy znalazlam odwage na przebaczenie sobie, przebaczenie innym stalo sie latwe.


 Tutaj jest doskonaly tekst uzupelniajacy moje refleksje. Obiecuje sobie do niego wrocic podczas mojej jutrzejszej ciszy:

http://www.majewska-opielka.pl/sprzatanie/

I zadanie:

 Czy mam sprawy niezakonczone? Wymagajace pracy, wybaczenia czy tez wyjasnienia? Jeśli tak,to jaki bedzie moj pierwszy krok?

Wczoraj zorientowalam sie ile we mnie jest juz wewnetrznego spokoju. Moj dojazd do pracy to czesto roller-coaster. Korki w Waszyngtonie sa slawne, jeszcze bardziej slawni sa ordynarni kierowcy. Byl okres w moim zyciu, ze wdawalam sie w kazda potyczke na drodze - przeklinalam, trabilam - jednym slowem do pracy dojezdzalam mokra jak szczur ( skad sie wzielo powiedzenie ze szczur jest mokry?), aby jeszcze przez pol dnia rozkoszowac sie adrenalina nalapana w czasie jazdy. Akurat specjalnie nad tym obszarem mojego zycia nie pracowalam - ale wczoraj zorientowalam sie ze moje dojazdy sa takie inne. Uprzejme. Spokojne. Jak ktos sie wpycha przede mnie to sie zatrzymuje, usmiecham, kiwne reka zeby wjechal. I co ja widze? - dostaje dokladnie to samo. Usmiech. Dziekujace kiwniecie glowa. To jest ten sam Waszyngton. Ale ile w nas mocy do kreowania swojej przyjaznej rzeczywistosci?

 Chaos znow na biurku w pracu. Dzis dzien porzadkujacy. Male, mniej satysfakcjonujace projekty ktore leza odlogiem.


411
WDZIECZNOSC:
  • za coraz dluzsze okresy ciszy wewnetrznej
  • za to ze dzieki fantastycznej pracy zespolowej, trudny projekt posuwa sie do przodu, i ze poradzilam sobie z ustawieniem go
  • za to ze chce nam sie pracowac nad naszym malzentwem, tak aby bylo ono ciekawe i inspirujace w okresie gdy rodzicielstwo nie zajmuje juz nam tyle czasu, Za pierwsze mile owoce tego wysilku.
  • nieustannie za naszego syna i za jego niesamowite poczucie humoru. on wzial po prostu z nas obydwojga wszystko co najlepsze, a mysmy stworzyli mu warunki do rozwoju jego potencjalu.

NADPILOWANA BARIERA 
  • 32 minuty biegu. To byla jedna wielka walka ze soba bo nie chcialo mi sie strasznie. Po prostu mi sie nie chcialo. Mialo byc 35 minut, odpuscilam 3 minuty - ale wciaz uwazam to za nadpilowana bariere, bo co ja sie naustawialam do pionu podczas tego biegu!
SKONCZONA RZECZ
  • Wyslalam dlugi dokument do poprawy. klap, klap ze zaczelam na tym pracowac wczesniej bo bym byla w ostrej panice teraz. To rezultat operowania w obszarze rzeczy waznych i niepilnych, Coraz mniej mam spraw w obszarze rzeczy pilnych i waznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz