czwartek, 12 kwietnia 2012

Dzien 100 -113

Dzien 100. Okazja do krociutkiego spojrzenia w tyl. Jak wzroslam podczas tych 100 dni, podczas ktorych staralam sie zyc bardziej uwazniej i pelniej.Czy spedzilam wiecej czasu na swojej drodze?  Mam wrazenie ze byly chwile ze  zerknelam w tym kierunku. Pewne bramki jakby sie uchylily dla mnie...

Te ostatnie 100 dni nauczylo mnie  pokory i czujnosci. Byly dni ze czulam sie na szczycie gory - i tej emocjonalnej, i tej duchowej i wydawalo sie ze nic nie jest mnie w stanie stamtad stracic. Wszystko to aby po jakims czasie znow znalezc sie w dolinie trudnosci...I to dobrze - nie ma nic gorszego jak pewnosc i arogancja, oraz to poczucie ze sie dotarlo, ze osiagnelo...

Wciaz bardzo brakuje mi czasu. Wciaz mam za duzo pracy. Kolejny weekend spedze w pracy. Jestem tak zmeczona ze kiepsko spie. Jak kiepsko spie to malo sie ruszam. Jak sie malo ruszam to kiepsko spie. Czego potrzebuje - dobrego urlopu. Te cztery dni spedzone z Benem w gorach byly cudowne, ale nie wystarczyly na naladowanie baterii.

Jak wiec widac z tego wpisu potrzebna mi jest doza samo-opieki, i to potezna doza. Moze ten kryzys bierze sie stad ze niedawno pozbylam sie poteznego stresu w pracy. Moze z tego ze zaniedbalam regularnosc, zaniedbalam pisanie tego blogu, zaniedbalam zycie duchowe.

Wiec na poczatek kopiuje z mojego ulubionego amerykanskiego blogu


Fear less, hope more; eat less, chew more; whine less, breathe more; talk less, say more; hate less, love more; and all good things are yours.


4 komentarze:

  1. Bark less, wag more :-)

    To juz 100 dni tego okropnego roku minelo, jak to dobrze!

    A w niedziele idziemy na joge?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idziemy!!! chociaz ja nie w inspirujacej formie ostatnio.

      Usuń
  2. Przede wszystkim gratuluję tych sto dni. To bardzo dużo, kto kiedykolwiek pracował nad sobą, ten dobrze o tym wie. Wie również o tym, że po pewnym czasie nasza motywacja nieco słabnie.Może ktoś mało doświadczony dopuści do siebie myśl - eee, po co mi to.Jednak ktoś, kto już siebie poznał, wie, że to tylko chwilowa niedyspozycja.Nie można zmarnować tego, co już się osiągnęło.Jesteś osobą bardzo ambitną.Chcesz wszystko zrobić dobrze i prawdopodobnie sama, bo jesteś perfekcjonistką. Może trzeba się zatrzymać na etapie delegowania uprawnień? Pamiętaj, szczęśliwa będziesz wtedy, gdy zachowasz odpowiednie proporcje pomiędzy pracą a tym co stanowi resztę naszego życia (często właśnie dzięki tej reszcie jesteśmy szczęśliwi, a nie dzięki pracy chociaż mamy w niej osiągnięcia i sukcesy)
    Jeszcze raz gratuluję i życzę następnych dni uważnego życia. Pozdrawiam serdecznie. Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu - bardzo dziekuje Ci za te dobre slowa. Bardzo! :):):)

      Usuń