niedziela, 8 kwietnia 2012

Dzien 98-99





Psalm 114
Kiedy Izrael wyruszył z Egiptu, dom Jakuba spośród ludu o niezrozumiałej mowie. 
Juda stał się jego miejscem świętym, Izrael wspaniałym obszarem jego panowania. 
Morze to zobaczyło i rzuciło się do ucieczki, Jordan zaś począł zawracać. 
Góry podskakiwały jak barany, wzgórza -jak jagnięta.
Co ci się stało, morze, żeś pierzchło, Jordanie, żeś zaczął zawracać? 
 Góry, że podskakiwałyście jak barany; wzgórza-jak jagnięta?
Z powodu Pana znoś dotkliwe boleści, ziemio, z powodu Boga Jakubowego,  
 który zamienia skałę w trzciniaste rozlewisko wód, krzemienną skałę w źródło wody. 


Kiedy dzies podczas popoludniowego nabozenstwa Evensong chor spiewal Psalm 114 - "co sie stalo morze zes perzchlo, Jordanie zes zaczal zawracac" - przypomnialy mi sie glebokie kaniony w Kalifornii , ktore zostaly  pozostaly po tym jak rzeka Kolorado zmienila swoj bieg....
Nie widzialm wzgorz podskakujacych jak jagnieta, rzek zawracajacych, morza rzucajacego sie do ucieczki - ale moje naitymniejsze spotkania z Bogiem odbywaly sie wlasnie wsrod przyrody. Pierwsze, dawno, dawno  temu bylo podczas wycieczki narciarskiej - stalam na wielkiej iskrzacej polanie, wsrod ciszy i dusza moja byla calkowicie otwarta na obecnosc Boga. Pisze o tym gdyz czytam teraz ksiazke pt Close . Autorka, Cloe Breyer opisuje swoj pierwszy rok w seminarium duchownym ( w kosciele episkopalnym kobiety maja takie sama prawa kaplanskie jak mezczyzni) w kontekscie roku liturgicznego, i czesto odwolje sie do tych intymnych momentow spotkan z Bogiem...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz