piątek, 3 maja 2013

wiosna

Wymyslilam sobie ze po biegach zimowych czas sie zabrac za nieco-sflaczale miesnie zimowe. Myslalam i myslalam, jak wkomponowac regularna gimnastyke w swoj dzien ktory zaczyna sie o 8 rano, prawie godzinna jazda do pracy, potem czesto 9-godzinnym siedzeniem przed komputerem, i godzinna powrotem do domu. I wymyslilam. Musze to zrobic przed praca. Zaczelam szukac i znalazalam BOOTCAMP. o 5;45 rano na okolicznym boisku szkolnym. Jako ze biegalam cala zima, pewna siebie udalam sie na pierwsze zajecia. Zajecia te przypominaja mi bardzo nasz stary, szkolny i tradycyjny WF - biegi, sklony, pompki, ciezarki. No wiec dosc pewna siebie poszlam na te zajecia aby sie zorientowac, ze owszem biegam lepiej, ale cala reszta mnie to jeden wielki flak.

To juz trzeci tydzien, ale co przeszlam przez pierwsze dwa tygodnie to moje. Po pierwszych dwoch dniach bolal mnie kazdy miesien. Doslownie kazdy. Poniewaz musze wstac o piatej rano aby byc na tej gimastyce przed szosta rano, to czulam sie permanentnie i straszliwie zmeczona, bo nie moglam z jakiegos powodu wieczor zasnac a rano wstawalam wczesniej. Bardzo trudny fizycznie okres, ale czasem trzeba zacisnac zeby i przetrwac. Moja kolezanka ktora przeszla przez ten program obiecywala , ze trzeci tydzien bedzie lepszy. I faktycznie, czuje sie teraz o niebo lepiej, mam wiecej energii. Mam wiec wielka nadzieje ze to sa pierwsze koty za ploty, i uda mi sie systematycznie kontynuowac ten program do lipca. No niech bedzie - zamiast nadziei, powiem ze BEDE kontynuowala ten program do lipca. Zaplacilam. Troche sporo, ale w koncu to moje zdrowie.

Jak juz cialo w mniejszym bolu, to czas znowu otoczyc swojego ducha wieksza opieka. Klub ksiazki ktory zalozyla w styczniu 2012 roku spotyka sie regularnie i przedwczoraj mialysmy spotkanie u mnie w domu. Dyskutowalysmy ksiazke pt In the Shadow of the Valley. Trudna. O smierci. Autor, zydowski profesor teologii na Harvardzie, zostal zdiagnozowany na nieulaczelnego nowotwora, ktory zostal podleczony/wyleczony. Podczas tej ciezkiej choroby autor analizuje z precyzja naukowca stan swojej swiadomosci i swojej relacji nie tyle z Bogiem, co z religia. Trudna ksiazka, bo nam ludziom zdrowym ciezko jest myslec o swojej smertelnosci. Dyskusje jednak fantastyczne - cudowna grupa kobiet,

 W pracy urwanie glowy na potege, ale kilka bardzo ciekawych projektow. Na hozryoncie weekend z piekna pogoda. Wraz z dluszymi dniami i piekna pogoda jestem mniej refleksyjna niz w zimie - chce mi sie slonca i ruchu. Czuje sie jak to zwierze po dlugim snie zimowym. A wiosna w Waszyngtonie chce oszalec kolorami azalii. Juz tyle lat, a wciaz mnie ta piekna wiosna zadziwia.

3 komentarze:

  1. Łatwiej ćwiczyć w grupie, samemu trudniej się zmobilizować. ;( BBM

    OdpowiedzUsuń
  2. Szalejesz!!! Skąd tyle siły i samozaparcia?! Bo mi czasem przychodzi do głowy myśl, że w sumie to lepiej pospać, bo może organizm potrzebuje spokoju.. :-)
    Skąd wiesz, gdzie jest ta granica?

    OdpowiedzUsuń