wtorek, 17 września 2013

pomaganie

Bardzo ciekawy wieczor wczoraj. Spotkanie z dwiema starszymi kobietami (jak jak lubie te kobiety  w czasie dalej ode mnie i pokazuja mi jakie pelne i zaangazowane moze byc zycie w kazdym wieku), ktore prowadzily rozne programy pomocy spolecznej. W USA tak jak i na calym swiecie powieksza sie przepasc miedzy biednymi a bogatymi. W naszej, dosc zamoznej czesci USA na ulicach widac coraz wiecej ludzi proszacych o pomoc. W mediach zaczyna sie mowic o tym jak efektywnie pomagac - oficjalne stanowisko jest takie ze dawanie pieniedzy ludziom poglebia ich biede, nie mobilizuje do dzialan i poleca wplacanie pieniedzy bezposrednio do organizacji wspomagajacych ludzi..

Beth and Jean , ktore cale zycie przepracowaly w instytucjach wspomagajacych ludzi twierdza, ze droga czlowieka z ulicy do organizcji, ktora moze mu skutecznie pomoc i zaaktywizowac jest bardzo dluga. Rozwiazaniem bylby wiekszy socjalny budzet i wiecej ludzi, ktorzy profesjonalnie zajmuja sie pomoca spoleczna. Jesli ten budzet panstwa bedzie sie zmniejszal, a odpowiedzialnosc za pomoc ludziom spychany bedzie na male prywatne organizacje, to te wszystkie male, prywatne osrodki pomocowe moga przyczynic sie do poglebienia uzaleznien. Potrzebne sa bardziej systemowe rozwiazania, koalicje, wspolpraca ze organizacjami rzadowymi. Dobre i konstruktywne spotkanie. Nasz kosciol od wielu, wielu lat prowadzil mala operacje rozdawania zywnosci - jednak od jakiegos czasu do kosciola zaczeli przychodzic ludzie bardziej zdesperowani i agresywni - spizarke musielismy zamknac. Szukamy bardziej konstruktywnego rozwiazania i bedziemy prosic o pomoc wieksze organizacje, z ktorymi nasz kosciol pracuje.

2 komentarze:

  1. Pomaganie to trudny temat. Pojedynczy człowiek zdany jest na własną intuicję a i tak wątpliwości pozostają... BBM

    OdpowiedzUsuń
  2. Wlasnie te kobiety ktore pracowaly jako opiekunki spoleczne ( tutaj w USA jest bardzo wiele roznorodnych organizacji pomocy i kazdy np. szpital ma opiekunow spolecznych - rodziny sa rozproszone, cala masa emigrantow, wiec morze samotnosci. bezradnosci) dokladnie nam to powiedzialy. nie ma jednego rozwiazania, jednej procedury na ta pomoc - trzeba kierowac sie intuicja i sercem.

    OdpowiedzUsuń