środa, 27 listopada 2013

Start where you are

Ja zaczac pisac bo dwoch miesiacach nieobecnosci na tym blogu? Jak zaczac pisac po tym pracowym wirze w ktory sama , wlasnymi rekami ( albo  referatami i konferencjami) wpuscilam sie w zeszlym roku w styczniu? Byl to czas mojej intensywnej pracy nad publicznymi wystapieniami i w tym zapale zlozylam referaty na wszystkie mozliwe konferencje. Te wszystkie mozliwe konferencje odbywaly sie wlasnie we w pazdzierniku i listopadzie. Jak to zwykla bywa ze mna,  moje  kompulsywne mierzenie sil na zamiary mnie troche podlamalo tej jesieni - ale czuje ze zrobilam olbrzymi krok w przelamywaniu swoich lekow. Nabralam pewnosci siebie i bardzo duzo sie nauczylam. Teraz bede mogla troszeczke zwolnic.

Wracajac do mojego biednego zaniedbanego bloga, o ktorym myslenie wzbudza nieco poczucie winy  - pierwsza mysl ktora przychodzi mi do glowy kiedy zobaczylam pusta wirtualna kartke i pomysklam - na jak tutaj zaczac? to  "zacznij w tym miejscu w ktorym jestes".

 A dzis jestesmy  w przededniu ( bardzo dziwacznie ten "przeddzien" wyglada, ale Google twierdzi ze ta forma istnieje) Swieta Dziekczynienia. W kuchni na dole wielkie gotowanie. Nasi synowie juz tacy dorosli. jeden nie je miesa, drugi jadlby tylko mieso - wiec gotowanie olbrzymie  i na kilka frontow.

Przepiekna i pelna kolorow  jesien juz odchodzi - ta pora roku chyba najbardziej przypomina nam o cyklicznosci zycia - i ze o wiele o nas latwiejsze jest, jesli jestesmy otawarci na te zmiany. Ostatnio, przeczytalam bardzo ciekawy artykul na temat "umyslowej sily" - a raczej o tym czego unikaja  ludzie silni umyslowo :
http://www.forbes.com/sites/cherylsnappconner/2013/11/18/mentally-strong-people-the-13-things-they-avoid/

Z radoscia stwierdzilam, ze doszlam do miejsca w moim zyciu ze swiadomie sama unikam zachowan i sytuacji ktore mi nie sluza, umie je rozpoznac i umie zapanowac nad moim mysleniem. Pare rozwazan zainspirowanych tym artykulem.

  • Bardzo rzadko rozczulam sie nad soba. Nie pamietam kiedy ostatnio czulam sie pokrzywdzona, zle potraktowana -  jestem bardzo swiadoma, ze zycie nigdy nie obiecywalo nam drog uslanych rozami, i jestesmy odpowiedzialni za  to aby samemu obsadzic sobie tymi rozami. Ba, chce aby moja droga w rozach  umilala drogi osob ktorych drogi krzyzuja sie z moimi.  A wiec pracuje nad tymi rozami w moim zyciu. Podlewam,  sadze kolejne, nawoze i w miare mozliwosci sie nimi dziele. Wiem ze to wymaga czasu, pracy , systematycznosci i wysilku. Jesli wejde na droge innych ludzi, ktorzy maja roze wieksze, piekniejsze i gestsze, bardzo staram sie aby od tych ludzi sie czegos nauczyc, aby poczuc sie zainspirowanym, i z ta nowa wiedza wrocic do swoich roz. Wykluczylam prawie kompletnie uczucie zawisci ze swojego myslenia - obrzydliwy chwast zabierajacy cenna pozywke z gleby zycia.

  • Nie trace energii na rozpamietywanie przeszlosci Odrobilam juz te  lekcje z przeszlosci i jestem wdzieczna za wszystko czego mnie ta moja przeszlosc nauczyla.

  • Nie trace tez cennej energi na to, nad czym nie mam kontroli. Moje poczucie wartosci jest o wiele solidniejsze - wiem teraz bardzo dobrze, ze ludzie krytyczni i negatywni zmagaja sie sami z kiepskim poczuciem wartosci - jesli ktos nadmiernie sie przechwala, lub tez jest w stosunku do mnie negatywny i krytyczny- staram sie bardzo podniesc poczucie wartosci mojego rozmowcy. Jednoczesnie jestem bardzo swiadoma, ze mam olbrzymia kontrole tylko nad swoimi emocjami i swoja reakcja - doszlam do etapu ze bardziej zalezy mi aby sie uczyc od innych ludzi, niz miec racje.

  • Coraz czesciej celebruje male kroczki, codziennie staram sie podejmowac jakies wyzwania - czasem wieksze, czasem mniejsze.
I wlasnie w przeddzien Swieta Dziekczynienia chcialam napisac ta notke, ze tak bardzo jestem wdzieczna za ta swoja droge zycia, za wszystkich ludzi ( i tych ktorych znam osobiscie, i tych ktorych znam wirtualnie) za wszystkie lekcje wyuczone - mimo ze to amerykanskie swieto - Happy Thanksgiving. Thanks-GIVING. 


4 komentarze:

  1. Szczególnie podoba mi się Twoja metoda małych kroczków. Wbrew pozorom jest dość trudna do zastosowania w codziennym życiu. :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam twój blog na Liebster! Po szczegóły zapraszam do mnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle motywująco i pozytywnie! Ja miała dziś 6 godzin szkolenia z "coachem" i wiesz, co? 15 minut na Twoim blogu jest więcej warte niż 6 godzin na tym treningu:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieki dobre kobiety. tak mi bylo potrzeba tych komentarzy bo przez ostatnie trzy miesiace zylam w takim pospiechu i rozjazdach i ten brak osobistej refleksji zaczynal uaktywniac moje samodestrukcyjne tendencje :)

    OdpowiedzUsuń