poniedziałek, 13 października 2014

153 dni do 50

Ostatni tydzien byl jednym wielkim stresem. Nieprzespane noce, cukier, posilki na stojaco - pozbylam sie zludzen ze ciezka praca, uczciwoscia, idealami zmienie rzeczywistosc pracowa. Smutne, ale prawdziwe.  Byc moze cos sie zmieni, ale bedzie juz bardzo ciezko odbudowac moje zaufanie po ostatnich rozmowach z moim szefami, Czas na nowa strategie - nieangazowanie sie emocjonalne, ale zredukowanie ilosci pracy do 8 godzin.
Sprawdzilam ze do moich 50 urodzin jest 153 dni. Pracuy narazie nie zmienie, bo bo to szukanie pracy bedzie dla mnie wiekszym stresem, a i tak mamy plany bardziej dratycznych zmian mniej wiecej w ciagu dwoch nastepnych lat.)


W zeszlym roku przebieglam moj pierwszy 5 K w moje 49 urodziny.  tym roku moim prezentem dla siebie bedzie wejscie w ta moje drugie polwiecze ze zdrowa waga. Ostatni tydzien pokazala ze powinnam skoncentrowac sie nie tyle na odchudzaniu , ale na nauczeniu sie radzenia ze stresem i wciaz gdzies gleboko zakorzenionym perfekcjonizmem. Moja rozmowa z moja kuzynka jasno mi to uswiadomila. Albo wszystko albo nic. Musi byc biale, bielutkie, jak snieg - bo jak biale nie jest to od razu bardzo czarne jest.

Moja ukochana autorka napisala o perfekcjonizmie tak:

Perfectionism is the voice of the oppressor, the enemy of the people. It will keep you cramped and insane your whole life, and it is the main obstacle between you and a shitty first draft. I think perfectionism is based on the obsessive belief that if you run carefully enough, hitting each stepping-stone just right, you won't have to die. The truth is that you will die anyway and that a lot of people who aren't even looking at their feet are going to do a whole lot better than you, and have a lot more fun while they're doing it.” 
― Anne LamottBird by Bird: Some Instructions on Writing and Life



Perfekcjonizm to glos ciemiezcy, wroga ludzi. Bedzie utrzymywal cie w ciasnym zyciu, i bedzie zawsze przeszkoda pomiedzy Toba a Twoim (hmmmmmm) gowniana pierwsza proba . (Tak, tak wlasnie pisze  moja ukochana Anne.) Mam wrazenie ze ten perfekcjonizm daje Ci to obsesyjne zludzenie , ze jesli bedziesz bardzo ostroznza i dokladana, jesli kazdy nastepny Twoj krok bedzie wspanialy, idealny, to nigdy nie umrzesz. (Hmmm - u mnie chyba nie tak bardzo o ta smierc chodz, tylko o to ze bede miala kontrole nad zyciem, ze uratuje najblizszych od czyhajacych tragedii, ze uloze, pomoge, tak ze swiat bedzie zawsze dobry i piekny.) Prawda jest taka ze i tak umrzesz , i ze wiele ludzi ktorzy wcale sie nie zastanawiaja nadtym nastepnym krokiem, nie patrza na swoje nogi maja sie doskonale i w dodatku maja wiele radosci z tego co robia.  

Mam nadzieje ze ironia przebija przez te rozwazania, ale prawda jest jedna - nie mam sznurkow swiata w moich zyciu, i musze wiedziec ze zycie jest jakie jest, Perfekcja jest niemozliwa, i czas sie pogodzic ze wszystkie te narzedzia ktore mam w swoich rekach sa troche podrdzewiale, troche przytepiale, troche niedoskonale - tak jak narzedzia wszystkich ludzi . I nalezy i sobie , i innym wybaczyc ta niedoskonalosc i skupic sie na tym jak zrobic najlepszy uzytek z tych narzedzi.


Tutaj zdjecie o ktorym bede myslec dzisiaj. Nawet jesli moj kolejny krok bedzie chybotliwy, niepewny - mam zamiar go postawic patrzac w  w niebo. Z radoscia, z cieplem i miloscia do wszystkich wokol mnie.  Ale tez z troskao siebie. Zachwiac sie moge, ale jesli bedzie mi grozil upadek, to i tak zrobie kolejny krok. Albo poprosze kogos o reke o pomoc.

153 krokow. 153 dni. Malutkich, codziennych. I nie mysimy o tym miejscu za 153 krokow. Myslimy o tym, malenkim, niedoskonalym, kroczku dziesiejszym. jesli bedzie chybotliwy ciezki, pelen leku, to napewno bedzie w nim jaks madra lekcji.A jesli bede tanczyc , jesli ten krok zaskoczy mnie lekkoscia, muzyka, glowa w chmurach to bede sie smac z wdziecznoscia.

Witaj nowy dniu.

( Zdrowe jedzenie ugotowane, jadlospis rozpisany teraz sie trzymac godzin i planu. W tej jednej dziedzinie nie planujemy zachwiania, to bedzie stabilna podpora pod moj kamien bo nad tym co jem mam pelna kontrola. Nad swiatem wielkim juz nie.)

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki. Ja też miałam plan.... Zdrowe życie przed 30-stką. Roczny plan odnowy. Nie będę tu pisać, co z niego wyszło, żeby Cię nie demotywować:-).
    Ps. Jestem tak mentalnie blisko do Ciebie. W pracy to samo. W życiu to samo. Plany te same:-).
    Ps.2. Jak zwykle bardzo mądrze piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie,ze jestes:)Trzymam kciuki:)Buziaki Goska z Aten

    OdpowiedzUsuń