sobota, 21 listopada 2015

Gdzie sie podziewalam?

Od sierpnia? To juz listopad?

We wrzesniu bylam w Polsce. Zazwyczaj z Polski wracam z bolem w sercu, z niedosytem, z zalami - za malo czasu, za malo spotkan, za malo zawsze tej Polski...Tym razem zaplanowalam bardzo malutko - chcialam miec czas dla ludzi ktorych kocham, chcialam sie nie spieszyc. Mimo 26 lat po tej stronie oceanu udalo mi utrzymac relacje z najblizszymi. Emigracja mnie zmienila, moja praca nad soba wyeliminowala pewne reakcje ktorych w sobie nie lubilam, dojrzalam, i im jestem starsza tym bardziej jestem swiadoma ze ludzi nalezy kochac bo szybko odchodza. Kochac ich takich jakimi sa.

 Byl to ogolnie dobry pobyt. Polska piekna, ludzie maja ciekawe zycia ( przynajmniej w srodowisku w ktorym ja sie obracam) , zdecydowanie wiecej czasu niz ja go tutaj mam.  W niedziele wreszcie ( bo juz tyle razy planowalam tam pojsc) udalo mi sie dotrzec do luteranskiego kosciola sw. Marcina w Krakowie - bylam zachwycona i wspolnota, i  kazaniem. Byla to moja pierwsza wizyta w protestanckim kosciele w Polsce , ten kosciol mijalam niemalze codziennie kiedy mieszkalam w Krakowie, nigdy nie mialam okazji tam wstapic. Podczas tej wrzesniowej niedzieli, wspolnota obchodzila swieto dziekczynienia ( dozynki?).

Byl okres w moim zyciu kiedy uczylam sie wdziecznosci, uczylam sie zatrzymac, zwolnic, przystanac i podziekowac za piekno, za milosc, dobro, usmiech, radosc....Im bardziej sie nad tym koncentrowalam, tym wiecej wypelnialo sie moje zycie ta dobra energia - teraz ta wdziecznosc juz stala sie bardziej automatyczna reakcja, nie musze specjalnie o tym myslec ...Kazanie bylo piekne -zapemiatalam refleksje o naszym osobistym bogactwie. Bogactwem sa nie tylko dobra materialne ale tez nasz czas i talenty. Wokol tych bogactw mozemy zbydowac wysoki mur i spedzic czas na tym aby strzec i dokladac do tego. Samotnie. Alternatywnie, z tych naszych bogactw mozna dolozyc do wspolnej studnii z ktorej mozna  wraz z innymi  czerpac - studnie maja to do tego ze jakby nie mialy dna...Naiwne? Raczej nie, do tej teorii synergii, obfitosci wraca sie czesto na szkoleniach z zarzadzania:

“Ludzie o mentalności niedostatku mają tendencję widzieć wszystko w kategoriach wygrana - przegrana. Wszystkiego jest tylko tyle, że jak ktoś inny to weźmie to będzie mniej dla mnie. Lecz im mocniej budujemy swe życie wokół zasad, tym bardziej rozwija się w nas mentalność obfitości. Wtedy stajemy się autentycznie szczęśliwi widząc sukces, dobrostan, osiągnięcia, uznanie i uśmiech fortuny innych ludzi. Wtedy jesteśmy przekonani, że ich sukces raczej coś dodaje do naszego życia, niż z niego ujmuje.” Stephen Covey

 Zyjac w tym poczuciu obfitosci  jestesmy gotowi dodawac do studni bo wiemy ze im wieksza tym latwiej i nam bedzie z niej czerpac. Nie zawsze takie myslenie przychodzi latwo, tyle w nas lekow, tyle w nas obaw - historia nie byla laskawa dla Polski, kazdy z nas w zyciu posrednio lub bezposrednio spotkal sie z bieda, tragediami, nieszczesciami..Czasem chcialoby sie zabarykadowac za tym murem.

Po tylu latach emigracji ciezko jest mi uciec od porownan. Polacy sa srdeczni, goscinni, spontaniczni, ciepli i coraz milsi.  Polacy  jednak w porownaniu z Amerykanami  nie sa za bardzo  społeczeństwem obywatelskim.  Niedoplacenie oplat, unikniecie podatkow, zalatwienie cos poza przepisami nie odbiera sie jako okradanie własnego państwa. Kiedy dziwilam sie czy pewnych spraw nie mozna zalatwic zgodnie z przepisami, szalam komentarz - Ty nie umialabys tutaj zyc, ty nie rozumiesz co tutaj sie dzieje, tutaj trzeba wiedziec jak kombinowac... W USA rosnie nieufnosc do rzadu, do politykow, ale ludzie wierza ze maja wplyw na swoich lokalnych politykow, staraja sie cos zmienic w swoim srodowisku, przecietny Amerykanin czuje sie bardziej sprawczy, jest bardziej zaangazowany.  Wiem ze i to z czasem sie zmieni...

W pazdzierniku bylam na konferencji w Reno, Nevadzie, a w listopadzie w Philadelphii...O Nevadzie musze napisac pare slow, ale robi sie juz pozno dzisiaj wiec tylko pare fotek znad przepienego jeziora Taho.





5 komentarzy:

  1. Cieszę się,że wróciłaś. Bardzo lubię Twojego bloga.Wiele tu bardzo cennych uwag i przemyśleń. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Martus,super ,ze znowu napisalas ,ze wrocilas po tak dlugim czasie :)Juz nie moge sie doczekac nastepnych postow.Goska

    OdpowiedzUsuń
  3. yeah, czas leci, happy Thanksgiving :) artdeco tez nie ufam politykom, ale nie mam wiekszego wplywu, bede glosowac na Berniego chociaz wiem, ze nie ma szans

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieki kochane kobiety. Jestem, jestesmy. Sciskam Was i zycze pelnego zdrowia i radosci Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń