sobota, 23 stycznia 2016

Potrzeba bylo sniezycy stulecia...

abym wrocila do pisania. (Tak wyglada nasz swiat na zewnatrz dzisiaj.) Kolejna zima, kolejny rok.. Weszlam w ten rok w przepysznym towarzystwie mojej cudownej kuzynki i jej rodziny, ktorzy cala czworke przelecieli ocean aby byc tutaj z nami w okresie swiat Bozego Narodzenia. Nasz dom zapelnil sie energia dwoch wspanialych dziewczynek, wspomnieniami, zapachami nowych potraw, dlugimi wieczornymi rozmowami. Tak bardzo chcialabym uchwycic choc czesc tych rozmow w tym blogu i zaprosilam moja kuzynke do wspolprowadzenia tego mojego pisania tutaj. Duzo rozmawialysmy o "byciu" w obecnej chwili, o pelnym przezywaniu codziennych malych radosci, o regularnym praktykowaniu wdziecznosci, o naszym rodzinnym perfekcjonizmie i koniecznosci zmian pewnych gleboko w nas wrosnietych przekonan. Od czasu do czasu w moim zyciu spotykam mlodszych ode mnie ludzie ktorzy charakteryzja sie czyms co literatura opisuje jako "old souls (stare dusze)". Sa to ludzie nad wiek dojrzali, zaskakujacy glebia myslenia i obserwacji. Moja kuzynka jest zdecydanie jedna z tych starych dusz.

Zmienilam wiec nieco wyglad bloga, ktory wkrotce bedzie mial dwie autorki.

Nowy rok zaczelysmy razem bardzo dluga praktyka jogi po ktorej usiadlysmy razem na kubkiem kawy i zadeklarowalysmy swoje intencje na rok 2016. Intencja to swiadomy proces umyslowy ktory wspomaga  realizacji swoich pragnien.  Intencja wzmacniana jest codziennymi, systematycznymi praktykymi, ktore beda przewodnim temat mojej czesci blogu w roku 2016. Moje intencje na rok 2016 to zdrowie, radosc i skupienie. 

Jeszcze nie tak dawno ostatnie dni starego roku spedzalam na robieniu listy postanowien -  wierzylam ze zycie da sie zamknac w plan, ze jesli bede tylko sie starac, solidniej pracowac, jesli bede bardziej systematyczna, bardziej porzadna....itd, itp to rozwiaze wiekszosc swoich problemow i przy okazji problemow swiata...Przywielej mlodosci. Patrze na swojego syna wchodzacego w zycie - on wie wszystko i najlepiej...Tak jak ja kiedys. Teraz w wieku lat 50 tak dobrze wiem ze zycie jest nieprzywidywalne i tak bardzo kruche. Wiem ze zycie jest pelne niepewnosci, pelne poczatkow i koncow, pelne zmian i ewolucji. Ludzie wchodza i odchodza z naszego zycia, zmieniaja sie nasze ciala, nasze wydawaloby sie pelne prawdy przekonania przestaja nam sluzyc. Ale czesto to wlasnie jest najwiekszy dar od zycia - tak czesto z kolan, z glebokich ran, rodzi sie cos nowego w naszym zyciu - zdzieramy skorupy ze swojego serca, otwieramy okna naszej duszy, rodzimy sie na nowo..

Ten nowy rok zaczelam w olbrzymiej radosci i wdziecznosci. Radosci ze przezylam kolejny rok, ze tutaj tak daleko na emogracji mialam mozliwosc spedzic swieta z bliskimi mi ludzmi, ktorych tak bardzo kocham. Nowy rok tez zaczelam w bolu - moj kregoslup zdecydowanie dal do zrozumienia ze nie bedzie tolerowal tak dlugich godzin pracy i tak duzej nadwagi. W pewnym momencie nie moglam nawet chodzic - pomalenku dzieki systematycznym praktykom jogi bol ustapil.  Codzienne praktyki majace na celu poglebianie mojej radosci i dbalosc o moje zdrowie  bedzie wymagalo skupienia - stad ta trzecia intencja.

I poniewaz to pierwszy wpis w tym roku, wszystkim ktorzy tutaj do mnie zagladaja zycze roku pelnego radosci i zdrowia.



4 komentarze:

  1. Wzajemnie Martuś...radości i zdrowia ,bo to najważniejsze :)Fajnie ,że wróciłaś ,bo tak pusto tutaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję pomysłu wspólnego prowadzenia bloga, no i czekam na następne posty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci serdecznie dziekuje:) Najlepsze zyczenia na Nowy Rok.

      Usuń