poniedziałek, 25 stycznia 2016

List do Siebie

Nie tak dawno, w ramach jakis warsztatow mielismy napisac list do tego naszego dziecka w sobie. Nie bylo we mnie dziecka.  Myslalam - co za bzdury, dorosle kobiety, dzialajmy, zrobmy cos a nie grzebmy w sobie...Nie chce, nie umie i nie potrzebuje...


Tak niewiele pamietam z mojego dziecinstwa, a w dodatku miedzy przeprowadzkami w Polsce i przeprowadzka za ocean zginal mi gdzies moj jedyny album ze zdjeciami z dziecinstwa. Niewiele mialam tych zdjec, wiec bardzo sie ucieszylam kiedy podczas zeszlorocznego pobytu w Polsce znalazlam ten stary album a w nim to zdjecie. Pewno robil go moj tata. Moj tata mial swoja ciemnie - pamietam ze czasem moglam tam byc podczas wywolywania zdjec. Pamietam ten moment wyczekiwania, kiedy na pustym papierze fotograficznym zaczynaly pojawiac sie zarysy postaci, wydarzen, wspomnien. Czas przez ten krotki moment plynal w druga strone, odkrywal przeszlosc, ukazywal nowe szczegoly krotkiego momentu ktory juz byl  ale tez znowu jest...

Na tym zdjeciu mam skonczone piec lat. Wlasnie urodzil sie mlodszy brat, z tylu widac jego pierwszy wozeczek. Czuje sie troche rozczarowana bo bardzo chcialam miec brata, ale przeciez on mial byc w moim wieku, mielismy sie razem bawic a tymczasem nawet nie moge sie specjalnie do niego zblizac bo zazarazki, bo w tym zanieczyszczonym Krakowie wciaz mam katar i wciaz choruje.Zawsze bardzo kochalam swojego brata ale mina lata zanim odnajdziemy sie jako dorosli ludzie...

 Ale w tym momencie to ja jestem wazna, to ja mam robione zdjecie do ktorego usmiecham sie z cala moca. Ten sam szeroki usmiech ma moj syn...

A wiec w koncu spotkalysmy sie w  innym czasie, w innym miejscu ale w koncu dotarlysmy do siebie. I w koncu usiadlam i napisalam ten list do siebie, tamtej piecioletniej dziewczynki  i tej 50-letniej kobiety.

Jakie slowa chcialabym Ci dac na Twoja doroslosc? Przede wszystkim pamietaj ze wszystko czego potrzebujesz juz masz w sobie. Zaufaj sobie, nie staraj sie byc kims innym niz jestes, miej odwage marzyc i wierzyc, mimo ze tak wiele marzen w tym momencie jest zupelnie nierelanych. Szukaj swojej drogi.  To ze bedziesz bladzic, zawracac, potykac sie to normalne. To zycie. Najwazniejsze bys umiala wstac, zaopatrzyc poobijane kolana, poprosic o pomoc, i isc dalej. Pamietaj nie musisz pedzic, nie musisz byc pierwsza, zaraz, juz, teraz - male uwazne kroki pozwola Ci przejsc swoja droge w wiekszej radosci. Badz otwarta, ciekawa na kazdym etapie swojej drogi - nawet najbardziej pospolity moment lub tez najzwyklejsze miejsce moze Cie zaskoczyc. Dbaj o to swiatelko w sobie niech oswietla kazda, nawet najzwyklejsza chwile. 

Nie ogladaj sie w przeszlosc, nie mysl o tym czego nie zrobilas, co moglas osiagnac, czego bylo za malo czy tez czego nie mialas. Zamiast tego spojrzyj gleboko w swoje serce, tam kryje sie tak wiele odpowiedzi i stamtad bedziesz czerpac sily. Jesli podczas Twojej wedrowki bedziesz stawala przed wyborem czy kierowac sie miloscia, czy tez zawrocic pod wplywem strachu, zawsze wybierz milosc. 


Pamietaj ze Twoje slabosci, Twoja wrazliwosc, Twoje potkniecia, upadki, bol czesto beda zrodlem pekniec, szczelin w Twoim sercu przez ktore przedostawac sie bedzie swiatlo. Nie uciekaj w panice od tego swiatla, spedz czas z tymi niewygodnymi uczuciami  bowiem tak czesto te bolesne zrodla swiatla so potrzebne by rozjasnic moze cos co wymaga uwagi, wzrostu, usuniecia czy tez przeorganizowania.  Albo po prostu to swiatlo potrzebne bedzie zeby cos co w Twoim sercu  dopiero kielkuje moglo wreszcie wyrosnac . Badz tego swiadoma nawet jesli bardzo tego bys nie chciala, to nie uciekaj, nie zajadaj, nie zadawaj sobie sama bolu... Delikatnie zajmij sie tymi szczelinami, pozwol temu swiatlu wejsc do Twojego serca...Opatrz bolesne uczucia ale ich nie usuwaj... 


Pamietaj ze tak jak kazdy czlowiek  masz prawo byc kochana kochana po prostu za to ze jestes. Nie za to co zrobilas, co osiagnelas, jaki masz tytul, ile publikacji, ile patentow i ile wazysz. Tak samo kochaj ludzi. Nie oceniaj. Nie naprawiaj ich. Nie ustawiaj. Daj im czas i miejsce na znalezienie swojej drogi.  


Ty natomiast dbaj o to by zyc tak by byc silnym mocnym drzewem. Dbaj o swoje korzenie. Dbaj by nawozic glebe w ktorej przyszlo im wyrastac - inwestuj swoj czas madrze, dbaj o przestrzen dla swoich korzeni, szukaj ciszy w swoim zyciu, dbaj o swoje emocje, o swojego ducha i o swoje cialo. Jesli o to zadbasz, te mocne korzenie utrzymaja Cie podczas nawalnic. Mocne korzenie spowoduja ze korona Twego drzewa bedzie piekna, duza , i bedzie sluzyc innym - swoim  cieniem, pieknem, radoscia, owocami.   Bo mocne korzenie mysla nie tylko o sobie .  


Nie boj sie. Zaufaj swojej glebie ale dbaj o nia. Zyj. Kochaj . Szukaj inspiracji w innych mocnych drzewach. 





2 komentarze:

  1. :):):) Dodalam sobie Twoj blog do moich linkow.Sciskam Cie mocno!

    OdpowiedzUsuń