niedziela, 15 stycznia 2017

Kolejny rok. 2017. Po tak długiej przerwie na blogu wypadałoby spojrzeć w tył i zrobić jakieś refleksje z tego poprzedniego roku. Jesli miałabym podsumować  rok 2016 w jednym zdaniu to napisalabym, ze w duzym stopniu bylo to rok zniw. Wiele z zasianych projektow, refleksji, pomyslow zaoowocowalo - jedne urodzajnie, inne daly mniejsze owoce - mysle ze wprost proporcjonalnie do wysilku jaki wlozylam w uprawy. Najwiekszym, najwspanialszym owocem jest samodzielnosc najmlodszego, ktory jesienia wyprowadzil sie z domu, i zaraz pozniej znalazl swoja pierwsza prace.

Rozum mi mowil ze chlopak niezalezny, samodzielny, rwacy sie do podejmowania swoich decyzji to olbrzymi sukces wychowawczy, sama juz zachecalam go do wylotu z gniazda rodzinnego. W momencie kiedy rozwinal te skrzydla i pewnej niedzieli sprawnie sie spakowal i przeniosl sie do domu ktory wynajmuja z trzema innymi chlopakami, to serce mi troche krwawilo.   Po paru miesiacach  wszyscy jednak przyzwyczailismy do tej nowej sytuacji i z radoscia oczekujemy na wizyte syna w soboty. Przychodzi taki juz dorosly, troche inny - fajny, mlody czlowiek.  Duze to zniwo  23 lat rodzicielstwa.

Rok 2016 byl  sie tez rokiem porzadkowania, ukladania, planowania, wyrzucania, przygladania sie swoim gleboko zakorzenionym przekonaniem. Wraz z naszymi wyborami w USA wiele moich przekonan, np takich ze po 27 latach mieszkania tutaj rozumie co nieco Ameryke, runęło. Jest mi ciezko znalezc sie w obecnej politycznej rzeczywistosci.

W końcu, pomaleńku udało mi się zredukować trochę pracy  zaczynam wracać o przyzwoitych porach do domu. Największą jednak radością jest to że kroczek za kroczkiem wróciłam do pełnej aktywności fizycznej - nic mnie nie boli, zaczęłam biegać, regularnie praktykuje jogę i pływam.

Jesli chodzi o moje zdrowie to prawdziwym darem okazaly sie spotkania Straznikow Wagi uswiadamiajac mi ze ta walka z otyloscia to jest seria systematycznych, codziennych krokow, uczenie sie nowego myslenia, nowej relacji z jedzeniem, wykorzenianie tej nabytej juz w dziecinstwie mentalnosci diet. I ze jest to projekt na cale zycie. Jak moj nauczycielka Pema Chodran mowi - te trudne sytuacje ( i trudni ludzi) beda z nami tak dlugo az naucza nas tego czego  potrzebujemy sie nauczyc. Paradoksalnie, jestem niewiele szczuplejsza ale czuje sie o wiele zdrowsza, szczesliwsza i dbajaca o wiele wiecej, o fizyczna strone swojego zycia.

Mysle ze ten moment, w ktorym sobie uswiadomilam jak  jak bardzo malo mam szacunku i dbalosci  dla swojego zdrowia  i jesli nad tym nie popracuje to wciaz bede tkwila w tych wszystkich przekonaniach ktore zupelnie mnie nie sluza. A czlowiek z dysfunkcjonalna relacja ze soba nie moze miec pelnych relacji z ludzmi,  nie moze byc tym zdrowym, dobrym drzewem stad madra wielowymiarowa troska nad swoimi wszystkimi obszarami istnienia ( emocje, duch, strona fizyczna, intelekt) jest wrecz naszym obowiazkiem wobec swiata. Jestem gleboko przekonana, ze  jestesmy  jak te naczynia polaczone ktore wzajemnie sie napelniaja lub tez obnizaja swoj potencjal. A ja chce byc pelnym naczyniem bo z tego naczynia bede  mogla sie dzielic.

Relacje z ludzmi - jestem ekstrowertka, kocham ludzi, ale zdalam sobie sprawe, ze ze wzgledu na charakter mojej pracy (pracuje z duzymi grupami) oraz przez raczej duza aktywnosci w tych wszystkich moich wirtualnych spolecznosciach, te moje relacje z ,ludzmi staja sie  plytsze. Mam jakas dziwna fobie  rozmawiania przez telefon i postanowilam troche to przelamac. Ale te moje postanowienia maja tendencje sie nie realizowac, wiec zaczelam solidniej planowac te kontakty. (I mam tylko dwa kalendarze w tym roku co jest olbrzymim postepem!)

Tradycyjnie juz ostatni dzien roku spedzilam z moja rodzina i tradycyjnie wraz z moja ukochana kuzynka, i moimi siosrzenicami zrobilysmy sobie mape wizji i marzen. Fajna zabawa - zadziwiajace ze dorosli chyba jeszcze bardziej sie w to zaangazowaly niz dzieci. Tutaj pare zdjec z tego cwiczenia, ktore podobno angazuje nasza podswiadomosc.






Dwa zdania, ktore dobrze oddaja moja intencje na  2017 rok to zyj najlpiej jak umiesz i kochaj swoje zycie. Najlepiej jak umiesz -z miloscia, z wdziecznoscia, z zaangazowaniem ze spokojem i ciszą w sercu.

“Ultimately, we have just one moral duty,” wrote a young Etty Hillesum shortly before she died at Auschwitz at the age of twenty-nine. “To reclaim large areas of peace in ourselves, more and more peace, and to reflect it towards others. And the more peace there is in us, the more peace there will be in our troubled world.”




3 komentarze:

  1. Ciesze sie ,ze wrocilas 😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze się czyta takie podsumowania- promieniuje z nich optymizm! Tak trzymać.Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marta wracaj....odkurz bloga :)

    OdpowiedzUsuń