czwartek, 12 stycznia 2012

Dzien 12



Dlugi dzien. Wrocilam z pracy po 8 wieczor - ale....przede mna cztery dni wolnego.
Bardzo mila rozmowa z moja kolezanka w pracy - mimo ze pociekly lzy.  Traci kontakt z synem. Moj dojrzewal szybko i gwaltownie, wiec ja przeszlam juz przez to kilka lat temu. Cierpiac wtedy podobnie jak ona - radzilam sobie swoim sposobe - edukacja. Poszlam na kursy rodzicielskie. Dowiedzialam sie ze to obowiazek dzieci - odejsc, i ze wroca jako dorosli. Moj juz wrocil. Jej napewno wroci, ..Podzielilam sie z nia wszystkim czym  moglam. Na koiec otworzylam blog, i poprosilam aby przeczytala o jodle. Moja kolezanka wyszla z mojego pokoju z usmiechem na twarzy, mowiac - tak jestem jodla i bede jeszcze piekniejsza jodla. Po jej wyjsciu, ten obraz mocnego, pieknego i stabilnego drzewa zostal we mnie. W tym nieco chaotycznym dniu, to drzewo bylo dla mnie punktem odniesienia. Bylam osadzona, silna, stabilna i mocna. Napelnilysmy sie obydwie dobra energie.

Napelniona odwaga z poprzedniej jesieni, zlozylam 12 prezentacji na konferencje. Zazwyczaj przyjmowany jest niieelki procent tych prezentacji, wiec mam nadzieje ze 12 nie zostanie przyjetych. Na trzech z nich , jako pierwszego autora wpisalam mlodziutka dziewczyne, ktora doskonale prowadzi program. Jesli ta prezentacja zostanie przyjeta, bedzie dziewczyna miala dobre doswiadczenie.Na grupe ksiazkowe zglosily sie 4 odoby, jedna odpowiedziala ze jest bardzo zainteresowana. Spotykamy sie w poniedzialek.

1 komentarz:

  1. Jak to dobrze, że możemy wzajemnie się wspierać...
    myślę, że ten Twój blog podaruje mi wiele od Ciebie...codziennie będziesz moim wsparciem w pokonywaniu drobnych kroczków...

    OdpowiedzUsuń