wtorek, 31 stycznia 2012

Dzien 31

Ostatni dzien stycznia. "Organizm" odpoczal, zmobilizowal sie i odbyl ranny trening. Zarty, zartami, ale coraz bardziej moj organizm i ja jestesmy w kontakcie. Nie walcze z nim, coraz lepiej ze soba wspolpracujemy, coraz bardziej sie lubimy i mam zdecydowanie wiecej cierpliwosci dla potrzeb tego mojego organizmu.
Kontynuuje projekt delegowania - dzis przeszlam sie po naszym pietrze aby znalezc biurko dla pomocy administracyjnej ktora mam zamiar zatrudnic. I okazalo sie ze jedna z moich kolezanek juz zatrudnila taka pomoc, wiec zapytalam sie czy ta dziewczyna mialaby jakies dodatkowe godziny aby i mnie pomoc. Miala. Fantastyczny uklad, bo nie musze nikogo nowego szukac, stanowisko pracy jest urzadzone, dziewczyna jest na miejscu i mozemy zaczac natychmiast. Duzy krok w przod!
Ostatni dzien miesiaca wiec przydaloby sie jakies podsumowanie. Malutkie. Krotkie spojrzenie w tyl, i powrot do tu i teraz. Czego mnie ten pierwszy miesiac uwaznego zycia nauczyl?
  • Wiekszej systematycznosci. To byl doskonaly pomysl z tym blogiem. Na poczatku bardzo sie meczylam  z tym codziennym obowiazkiem. Po jakims czasie czulam wrecz potrzebe napisania pary zdan. Pamietam  w ciagu dnia o tym blogu, wiec jestem bardziej uwazna i staram sie zadbac o wszystkie moje trzy wymiary - cialo, intelekt i duch. Zylam bardzie tu i teraz, chociaz nie jest to latwie w pedzie codziennosci. Ale coraz mniej sie spiesze. Coraz wiecej pustej przestrzeni wokol mnie.
  • Obnizenia poprzeczki. Moja mantra jest - "jak tylko moge najlepiej".  I to jak moge najlepiej nie musi byc doskonale, moze byc tylko troszeczke lepiej niz wczoraj. Jestem zadowolona z nawet malutkiego  kroku w przod, przystanku w miejscu - byleby sie nie cofac w tyl, i byle te kroczki byly systematyczne.
  • Trudne sytuacje nie wyprowadzaja mnie z rownowagi. Czesto mysle sobie - jest w tym jakis cel, jaks lekcja - poczekajmy i zobaczymy co sie z tego wykluje. To jest ta ciekowosc zycia raczej niz troche ten slepy bieg w przod. Coraz czesciej widze piekne niebieskie niebo. Ptaki, ktore udaja nuty na pieciolini drutow elektrycznych. Smieszne psiaki. Zycie ma nieco wiecej wymiarow dla mnie.
  • Zdecydowanie czuje wieksza wdziecznosc za wszystko co mam. Za zdrowie. Za rodzine. Za bliskich mi ludzi. Za ciekawa praca. Za wszystkie okazje do wzrostu. Bardziej doswiadczam tej zaleznosci, ze jak sie koncentruje nad tym co mam, to to co mam wydaje sie byc takie pomnozone , i nie ma czasu myslec o tym czego nie mam. Moje zycie zdecydowanie jest pelniejsze i bogatsze. 
  • Musze pracowac nad jezykiem ojczystym. Jest latwiej, ale wciaz musze korzystac ze slownikow, wciaz brakuje mi slow. 
Mam dwie intencje na luty - zaplanowac urlop, oraz zwiekszyc ilosc czasu spedzanego w ciszy i na medytacji. Nawet jesli by to mialo byc 5-10 minut dziennie. Poniewaz marzec bedzie dla mnie bardzo intensywnym miesiacem w pracy, to w lutym powinnam zwracac wieksza uwage na cisze i spokoj.

2 komentarze:

  1. Imponujące podsumowanie a tym samym moja motywacja wzrasta. Jak dobrze, że znalazłam Twojego bloga.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!!! Bardzo sie ciesze :):):):)

      Usuń