środa, 1 lutego 2012

Dzien 32

Troche o duszy
Wislawa Szymborska

Duszę się miewa.
Nikt nie ma jej bez przerwy i na zawsze.

Dzień za dniem,
rok za rokiem
może bez niej minąć.


Czasem tylko w zachwytach
i lękach dziecińśtwa
zagnieżdża się na dłużej.
Czasem tylko w zdziwieniu, że jesteśmy starzy.

Rzadko nam asystuje podczas zajęć żmudnych,
jak przesuwanie mebli,
dźwiganie walizek
czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.

Przy wypełnianiu ankiet
i siekaniu mięsa
z reguły ma wychodne.

Na tysiąc naszych rozmów
uczestniczy w jednej,
a i to niekoniecznie, bo woli milczenie.

Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,
cichcem schodzi z dyżuru.

Jest wybredna:
niechętnie widzi nas w tłumie,
mierzi ją nasza walka o byle przewagę
i terkot interesów.

Radość i smutek
to nie są dla niej dwa różne uczucia.
Tylko w ich połączeniu
jest przy nas obecna.

Możemy na nią liczyć,
kiedy niczego nie jesteśmy pewni,
a wszystko nas ciekawi.

Z przedmiotów materialnych
lubi zegary z wahadłem
i lustra, które pracują gorliwie,
nawet gdy nikt nie patrzy.

Nie mowi skąd przybywa
i kiedy znowu nam zniknie,
ale wyraźnie czeka na takie pytania.

Wygląda na to,
że tak jak ona nam,
równiez i my jesteśmy jej na coś potrzebni

 
Niech Twoja dusza Wislawo kochana odpoczywa w ciszy wiecznosci teraz. Masz racje ze "nie ma takiego zycia, ktore by choc przez chwile
nie bylo niesmiertelne"

Kazde zycie jest chociaz troche niesmiertelne jesli zostawimy po sobie cegielke dobra tutaj. W swoich dzieciach. W pracy solidnie wykonanej. W gescie, ktory zamieni smutek w radosc. A ta dusza ktora w pospiechu codziennym tak nam sie wymyka? Mozna tez ja troszke przywolac.  Miloscia codzienna. Nawet ta o wczesnym ranku, przed kawa,  kiedy zimno i spiaco i troche wszystko nas denerwuje. Cierpliwoscia powszechna. Tam gdzie chce sie wrzasnac i odejsc. Otwaraciem i zdziwieniem  codziennym.  Zdziwieniem nad ta chmure, dziwna co to wyglada naprawde jak mors. Kotem, co niby-tyz figurke porcelanowa udaje, z lebkiem skreconym w lewo,  i - popatrz! -poruszyl sie. Codzienna droga do pracy niby taka sama a troche inna, bo tej galezi co most udaje, przysiegam!,  wczoraj tutaj nie bylo. 

Dziekuje Ci Wislawo!
Za poruszenia mojej duszy Twoimi wierszami.Twoje zycie  jest bardzo niesmiertelne.  Ty wciaz bardzo zyjesz w  wierszach co dusze przywoluja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz