wtorek, 10 stycznia 2012

Dzien:10

Dzis stoczylam ze soba prawdziwa walke. Biore udzial w tym programie (z kanapy do biegania 5 kilometrow) W soboty trenujemy z grupa, trenerka komunikuje sie z nami przez email, i dostajemy zadania - dwa razy tygodniu mamy odbyc swoj wlasny trening. Nie jest latwo sie zmobilizowac do biegania na zewnatrz - jest ciemno rano, jest ciemno wieczorem, poza tym jest zimno. I takie ze soba dzis toczylam rozmowy - nie jestes w takiej zlej kondyncji, nic sie nie stanie jak opuscisz jeden trening. Nadrobisz jutro i pojutrze. Odpocznij sobie jeszcze jeden dzien - mialas byc otwarta, elastyczna. Wreszcie przestalam myslec. Wzielam kilka oddechow, zeszlam na swoja tasme do biegania i odbylam caly trening, od poczatku do konca. Uczciwie! Jestem bardzo z siebie dumna, bo nie bylo latwo. A polepszenie mojej fizycznej kondyncji jest mi niezbedne do poglebienia relacji ze soba, do poglebienia swojej duchowej strony.
Odbylam dzis bardzo mila rozmowe z moja starsza kolezanka, ktora jest mi troche mentorem w tym amerykanskim moim zyciu. Rozmawialismy o naszym klubie ksiazkowym. Mam plan, jutro wysle zaproszenie. Oczywiscie, gdzies tam na dnie moich emocji, jest strach ze porywam sie z motyka na slonce. Ze nikt nie zechce przyjsc na piewrsze spotkanie, itp, itd. Czas na wylaczenie moich i mysli i dzialanie. Tutaj i teraz.
Jutro mam nadzieje dotrzec na Weight Watchersa. Z optymizmem bede wchodzic na wage.

Teraz wiem ze plan otoczenia wszystkich obszarow swojego zycia w ciagu jednego dnia jest niemozliwe, kiedy pracuje. Zmieniam troche taktyke i bede myslala o tym w kategorii tygodnia. To sie nazywa elastycznosc, nie rezygnacja z zadania domowego!

Dzis znow sluchalam uwaznie. Coraz lepiej mi to idzie. Coraz mam wiecej ciszy wokol siebie. Mam pieknie posprzatane biurko w pracy i duzo przestrzeni na nim.






1 komentarz:

  1. Brawo...tak sobie myślę, że zajrzę do pobliskiego Klubu Fitness...i zobaczę co tam u nich...może na coś się skuszę...mam tylko parę kroków tam...

    OdpowiedzUsuń