sobota, 14 stycznia 2012

Dzien 14

Od dawna chodzil mi ten pomysl po glowie. Zmienilam ostatnio kosciol (w kosciolach protestanckich bedac w kosciele, to pewne zobowiazaniebycia czlonkiem spolecznosci. W kosciele ludzie znaja sie bardzo dobrze, spotykaja sie, zapraszaja do domow, razem dzialaja w organizacjach charytatywnych, organizuja edukacje, prowadza budzet koscielny - administracja w kosciolach jest w rekach czlonkow kosciola) - i w moim starym kosciele poznalam grupke kobiet z ktorymi bardzo sie zaprzyjaznilam. I tak sobie wymyslilam mimo ze odchodze z tej parafii, ze  mozemy utrzymac kontakt, wspolnie czytac jaks ksiazke, razem sie spotykac i rozmawiac na temat tej ksiazki. Book club. No i wyslalam wiadomosc, kochane kobiety znalazly czas i w poniedzialek sie spotykamy.

To jest tez jedna z moich intencji na 2012 rok - poglebic moje przyjaznie, dbac o nie , pielegnowac, ale tez jednoczesnie postawic pewne bariery.  W przyjazn musza byc zaangazowane dwie strony, przyjazn ma wtedy sens, kiedy widze ze moja przyjacolka chce mojego dobra, tak samo jak ja chce jej dobra. Byl okres w moim zyciu, ze bylam otoczona tylko ludzmi tylko cos ode mnie potrzebujacymi. Pomagaczka i uzdrawiaczka swiata. W panike wprawiala mnie sytuacja gdy ja musialam o cos poprosic. Moj brat i ja jestesmy bardzo zzyci - mimo ze to mlodszy brat, moj brat czesto jest dla mnie wzorcem. Niesamiwicie imponuje mi jego pracowitosc, dobroc, etyka lekarska i gleboka, madra wiara. Kiedys straszliwie bronilam sie przed jakims prezentem, czy chcialam o cos poprosic ale nie chcialam klopotac - jak zwykle sie miotalam z ta prosba, moj brat poiprsil mnie abym wysluchala tego . No coz, musze przyznac, ze zawsze jak ognia balam sie jakiegos wspol-uzaleznienia...Staram sie byc swiadoma teraz tego aby z moich przyjazni tez czerpac.

Ostatnio przeszkadzaja negatywni ludzi. Ja kiedys bylam super negatywna, wiec widze to dosc dobrze.Jesli wsluchac sie w narzekania tych negatywnych ludzi, to niemalze kazde zdanie zaczyna sie od slowa ja. ja, ja, ja...moj, moja.....T.Chce u siebie wzmocnic umiejetnosc stawiania barier - delikatnie, z miloscia, ale ja musze sama zadbac o ta jodle we mnie Musze dbac o swoj czas.. Chora jodla nie moze byc wsparciem dla drugiego chorego drzewa.

Wszystkie kobiety ktore odwiedza mnie w poniedzialek sa niczym te zdrowe jodly. I bardzo sie ciesze ze bedziemy miec okazje spedzic razem. Zawsze po spotkaniu z nimi mam tyle dobrej energii, tyle opymizmu.

Mam zamiar zrobic bardzo prosty posilek - zupa, salata z wieloma warzywami i owczym serem, i dobry chleb z malutkiej piekarni niedaleko mojego domu.  Owoce. Lampka wino. Prosto i serdecznie.

Mam coraz wiecej energii. Dzis wywiazlam kilka workow niepotrzebnych mi rzeczy do okolicznego sklepu, gdzie wszystko przyjmuja segreguja a potem sprzedaja.

. Kupilam przepiekna miske na slate i piekne bambusowe raczki do tego. Moj dom jest w 80% pieknie zorganizowany, oddane rzeczy niech sluza innym. Pare ksiazek wyslalam kuzynce do Luksemburga.  Teraz musze przejrzec szafki w kuchni - upewnic sie ze sa tam tylko piekne i potrzebne mi rzeczy. A tutaj widok zza moich plecow: Ten kot jest zazwyczaj jest u Bena w lozku, pod jego nieobecnosc upatrzyl sobie moje towarzystwo.
Dzis duzo chodzilam.







1 komentarz:

  1. Ja w ubiegłym roku zrobiłam porządek z rzeczami mało potrzebnymi...pooddawałam...miałam dobrze bo się przeprowadzałam i wiele rzeczy okazało się nie potrzebnych...
    muszę sama zadbać o tę jodłę we mnie...zapamiętam...

    OdpowiedzUsuń