poniedziałek, 20 lutego 2012

Dzien 52 - 53

Potrzebowalam tego planu i tej listy rzeczy do zrobienia na ten 3-dniowy weekend. Byl okres w naszym zyciu kiedy mielismy dom pelen ludzi.  Potem jakos to sie zmienilo. Przyszedl kryzys na wielu frontach i nasz dom opustoszal. Od jakiegos czasu znow zaczelismy zapraszac ludzi do nas, i moj perfekcjonizm bardzo sie aktywowal z okazji takich zaproszen. Od jakiegos czasu walcze z tym - jest co jest - byleby milo i serdecznie. I w sobote po czterech latach spotkalismy sie z naszymi przyjaciolmi z Irlandii - przemili, przesympatyczni ludzie. 
Wracajac do tematu bardziej energicznego wybudzenia potencjalu - ta notka sugeruje nastepujacy proces:


1. Zastanow sie nad swoimi prorytetami:
  • co jest dla ciebie najwazniejsz
  • co czyni cie szczesliwa
  • co robilabys w zyciu nawet gdyby ci za to nie placili
2. Pozbadz sie rzeczy (spraw, osob) ktore ci nie sluza.

3.  Zajmil sie trzema priorytetami

4. Zaplanuj swoj rozklad dnia, tygodnia, miesiaca  tak aby te prorytety byly dla ciebie drogowskazem. Ten plan musi byc wykonalny dla ciebie.

5. Wbuduj inspiracje w swoje zycie. Bez inspiracji czlowiek staje sie robotem.

Poniewaz z mojego biurka zniknely karty, karteluszki, notesiki, zeszyty - w nagrode wybralam sie w niedziele do sklepu papierniczego i kupilam piekny, zielony zeszyt. Kupilam tez 10 kolorowych dlugopisow, i maly kolorowy piornik. Czesc moich mysli powedruje do tego zielonego zeszytu - zaczelam odczuwac wieksza potrzebe prywatnosci. Czesc mysli wciaz bedzie tutaj na blogu.

Ten trzy -dniowy weekend spedzilam nad punktem nr dwa - pozbadz sie rzecz ( spraw , osob) ktore ci nie sluza.

Wyjelam wszystkie rzeczy ze swojej szafy. Wszystkie. Nie mialam ich juz tak duzo, ale wyrzucilam wszystkie rzeczy z kategorii - "moze sie kiedys jeszcze przyda". Rzeczy sprzed-schudniecia. Rzeczy na-poschudnieciu. 

Kiedy tak sprzatalam  sluchajac radia - obok mnie rozciagniety i mruczacy wielki kot, przytulny dom wszyscy zdrowi, a ja gdzies tam czuje niepokoj. Taki niewyrazny, znow jak ten cmiacy bol zeba. I wreszcie dotalo do mnie, ze ten niepokoj bierze sie z tego, ze ja wciaz zyje w przyszlosci, wciaz mysle o powrocie do Europy - ze ta nasza dyskutowana, aczkolwiek wciaz abstrakcyjna przyszlosc , kompletnie wytracia mnie z tego tutaj i teraz. I poszlam dalej tym swoim okiem swojej mysli, stwierdzajac ze moje tutaj i teraz ma obecnie olbrzymi potencjal aby wprowadzic w swoje zycie troche rozmaitosci i radosci. Spedzilam z ta mysla troche czasu.

Potem dotarlo do mnie to ze ja zaczynam miec wiecej czasu. Planowanie, organizacja, samo-dyscyplina zaczynaja dawac rezultaty.

411 - 1

Wdziecznosc:
  • za wolny czas
  • za stabilizacje materialna
  • za syna co to jest zawsze zadowolony z zycia i z siebie, i ze smiechem opedza sie od moich staran ingerowania w jego zycie ( mam z nim taki fantastyczny kontakt)
  • za dostep do madrych ludzi i madrych ksizaek w moim zyciu , ktore katalizuja moj wzrost









    6 komentarzy:

    1. Nie masz pojęcia jak bliski jest mi dzisiejszy Twój wpis.Jestem na podobnym etapie.Ja także robię porządki wokół siebie.
      (Skąd ja to znam "rzeczy przed schudnięciem,rzeczy po schudnięciu"). Oprócz tego postanowiłam zrobić też porządek z natłokiem informacji, które do mnie dochodziły.Bardzo dużo czytam, szczególnie z zakresu samodoskonalenia, już nie wspomnę o wędrówkach po różnych blogach, stronach itp. Stwierdziłam, że w teorii jestem wyśmienita, natomiast na praktykę "brak mi czasu". Między innymi dlatego też link do strony , którą Ci podałam.Nie znam osoby, nie wiem, w jakim jest wieku, przypuszczam, że to młoda osoba.Ujęła mnie sposobem pisania o sprawach, o których my mówimy. Pisze je z taką lekkością, przeplata innymi tematami, czuje się na tej stronie spokój, radość i zadowolenie z siebie i otaczającego świata, od czasu do czasu sygnalizując, że trudniejsze chwile też są. Ostatnio czytałam konferencje ojca Joachima Badeniego"Czego dusza pragnie".W pewnym momencie pisze: "Bóg to specjalista od prostoty, a szatan od zawiłości"Coś w tym jest, bardzo lubimy komplikować sobie życie.Jeszcze raz dziękuję za post. Pozdrawiam - Gabrysia.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Gabrysiu - przeslij mi jeszcze raz link do tej strony, gdzies mi sie zagubil.
        Zycie zrobilo sie i prostsze ( tyle swietnej informacji mamy pod reka, lub pod myszka) i skomplikowane - bo az tyle informacji do nas dociera.

        Bóg to specjalista od prostoty, a szatan od zawiłości
        - musze zapmietac.

        Wiesz, mam kolege w pracy ktory od 18 roku jest na tym samym stanowisku, a konczy trzecie studia. Wciaz jest niegotowy na zmiane pracy. Wciaz musi sie uczyc. Ja tez mam taka tedencje...

        Usuń
      2. http://jatonieja.blogspot.com/ - to ten blog, wybrany zupełnie przypadkowo.

        Usuń
    2. Bardzo mi się podoba fragment o wdzięczności. Chyba zbyt rzadko o tym pamiętam...BBM

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Zmienia to bardzo nastawienie. ja staram sobie zrobic to cwiczenie jak jestem czyms zirytowana. Czuje jak zlosc odplywa. Musze jednak przyznac ze czasem musze sie naglowkowac na tymi czterema rzeczami - chociaz jest latwiej. Niesamowite jak mozna wytrenowac umysl...

        Usuń