poniedziałek, 10 grudnia 2012

366 dni dobiega konca

Grudzien. Pomalu czas nad podsumowanie. Przyjechalam z konferencji w Arizonie zaziebiona i postanowilam wziac dzien wolnego aby nie rozsiewac wokol siebie wirusow, wiec dobry to czas na chwile refleksji. Tym bardziej ze wczorajszy wieczor spedzilismy w Katedrze Waszyngtonskiej  na wspanialym koncercie Haendla pt. Mesjasz. Haendel napisal to  piekne oratorium, grane tak czesto u nas w okresie Swiat Bozego Narodzenia, w ciagu  zaledwie  24 dni.  Uwaza sie ze pisal go w wielkim natchnieniu, sam Haendel skomentowal ze chcial aby ludzie po jego koncercie stali sie lepsi...Nie wiem czy sie stalam lepsza, ale napewno poczulam ze jestesmy w okresie swiatecznym....bom zagoniona znow strasznie.


No wiec 366 Dni Uwaznego Zycia. Niecale 366 dni. Jeszcze troszke do konca roku, ale w glowie juz rodzi mi sie nowy projekt. Wlasnie jako rezultat tych 366 uwaznych dni. Bo gdzie ostatnio sie odwroce to widze cos zwiazanego ze szczesciem - i tak sobie mysle ze to Wszechswiat, czy Sila Wyzsza, czy tez Bog jakkolwiek Go/Ja rozumiemy ( bo moje rozumienie Boga jako zwiazanego z jakakolwiek religia dramatycznie sie rozmylo w tym roku) daje mi do zrozumienia ze to powinien byc moj kolejny krok.

Happiness Project?

Projekt: Szczescie?

A niby dlaczego nie? Juz w tym roku uwaznego zycia mialam wglad w dni samo-wykreowanego szczescia.

 Dalai  Lama ujal to doskonale:

 Happiness is not something ready made. It comes from your own actions.
Szczescie nie jest cos co dostaje sie gotowym. On przychodzi do nas w wyniku naszego dzialania ( i wyborow - jesli moge dodac.)


 No ale wracajac do tego roku. Uwazne zycie nie zawsze bylo latwe. Spedzilam ten rok z dwoma moimi literackimi mentorkami - Pema Chodron i Anne Lamott

Dwa cytaty tych kobiet (z ktorymi czuje wyjatkowa wiez duchowa)  moga ogolnie podsumowac to czego sie  w tym roku dobrze nauczylam :

A thoroughly good relationship with ourselves results in being still, which doesn't mean we don't run and jump and dance about. It means there's no compulsiveness. We don't overwork, overeat, oversmoke, overseduce. In short, we begin to stop causing harm.
Pema Chodron
Moja interpretacja:
Soliodna i dobra relacja z sama soba przynosi nam spokoj i  cisze wewnetrzna. Cisza wewnetrzna to nie jest tak ze siedzimy i medytujemy popijajac zielona herbate ( ktorej zdecydowanie nie lubie). Medytacje pomagaja, ( owszem!), nawet jakby to byla tylko krotka modlitwa, czy pore glebokich oddechow. A juz joga pomaga bardzo. Mozna pedzic przez to zycie ( mialam i takie okresy),  czy tez tanczyc ( tych mialam mniej - ten taniec to glownie Zumba na moim gymie), czy tez nawet byc w srodku  bardzo stresujacej sytuacji i wciaz zachowac ten przyslowiowy spokoj. Czesto w takim stresujacym okresie wracalam do swojego cytatu z tego blogu o tej solidnej zdrowej sosnie co i ta burze przetrzyma. Czasem nie bylo latwo. Bolalo. Szczypalo. Drapalo. Czesto ten bol pochodzil z dokopania sie z kolejnej prawdy niezbyt chlubnej w sobie. Ale zdecydowanie pare skorup odlupalam, kilka innych wciaz mam na oku. W rezultacie zdobytej wiedzy i wiary we wspol-czucie, ktore zaczyna sie od wspol-czucia samego siebie, coraz lepiej mi szla troska o siebie w moim uwaznym roku.
W rezultacie tego roku, moje relacje z wieloma ludzmi bardzo sie poglebily ( stad niesystematycznosc na tym blogu - zaczelam rok czujac sie bardzo samotna, rok koncze z wielka wdziecznoscia za wszystkich ludzi z ktorymi odnowilam, poglebilam lub zaczelam  przyjazn.) .Nasze ksiazkowe spotkania przetrwaly caly rok.  Moje regaowanie na stres kompulsywnym jedzeniem trzymam w ryzach dzieki systematycznym uczestnictwie w tej organizacji. To bardzo duzo.

Majac juz ta cisze wewnetrzna, kiedy przeczytalam ten fragment to pomyslalam ze  jest w nim zawartego cos co musze wryc sobie w pamiec:

“But about a month before my friend Pammy died, she said something that may have permanently changed me.


"We had gone shopping for a dress for me to wear that night to a nightclub with the man I was seeing at the time. Pammy was in a wheelchair, wearing her Queen Mum wig, the Easy Rider look in her eyes. I tried on a lavender minidress, which is not my usual style. I tend to wear big, baggy clothes. People used to tell me I dressed like John Goodman. Anyway, the dress fit perfectly, and I came out to model it for her. I stood there feeling very shy and self-conscious and pleased. Then I said, 'Do you think it makes my hips look too big?' and she said to me slowly, 'Annie? I really don’t think you have that kind of time.'"


--Anne Lamott

 
Moja interpretacja - zycie jest krotkie i niezwykle cenne. Zycie w tej formie jaka znamy jest rowniez niezwykle kruche. Dlatego naprawde nie mamy  takiego czasu na fochy, klotnie, zawisci, zazdrosci, posiadanie zawsze racji i swojego zdania,  materie taka czy siaka, przejmowanie sie wielkoscia ud czy lydek ( tak lydki to najmniej lubiana moja czesc ciala!). My naprawde nie mamy takiego czasu aby sie napuszac i nabzdyczac. O jak czasem czulam to nabzdyczanie. Bo ja z wieloma ludzmi pracuje na codzien. Ale nauczylam sie zlapac to nabzdyczenie i wypuscic ta pare (pranayama bardzo w tym pomocna jest).

Co jest najbardziej cenne Moja relacja ze soiba. Bo najwiecej czasu razem przebywamy i dobrze byloby aby nam ze soba bylo dobrze.A to ze jest nam razem dobrze to nie znaczy ze ja jestem centrum i pepek wszechswiata.  Bo ludzie i moje relacje z nimi sa bardzo wazne.   Bo oni szybko odchodza. Wraz z lydkami, torebkami, perfumami, kuchniami, itp. Co nie znaczy ze nie nalezy o zdrowie dbac. Czy tez o swoje otoczenie. Czy o wolny czas. Ale perspektywe trzeba miec, ze  nie mamy takiego czasu zeby martwic sie przesadnie o grube lydki, czy to swoje czy tez innych. Dopoki te lydki sprawne - to niech  tanacza i biegaja jak najwiecej. I to jest piekno dojrzalosci:).

I ostatnia ogolna refleksja z tego roku:
“The more we have the less we own.” ~ Meister Eckhart
Im wiecej mamy, tym mniej posiadamy. Wlasciwie w tym roku pozbywalam sie rzeczy. Oddawalam, porzadkowalam.


 Inne lekcje nauczone sie w tym roku:
  • dyscyplina i struktura bardzo mi sluzy ( moje cwiczenia 3-1-1 - byly bardzo pomocne !)
  • przy moim trybie pracy, czestych wyjazdach, ambitny cel = codzienny wpis na blogu- byl wielce nieralistyczny i z gory skazal mnie na porazke. Systematycznosc, plan - tak ale z pewna doza elastycznosci.
  • moje samopoczucie jest wprost proporcjalne do tego ile sie ruszam i ile spie
  • musze pogodzic sie z tym ze nie mam takiego czasu ze dam rade zrobic wszystko sama, po prostu jest to niemozliwe. Dlatego z tych wszystkich rzeczy ktore chce zrobic musze wybrac te ktore chce bardziej, i nie patrzec w tyl. W tym uwznym roku probowalam tylu nowych rzeczy i musze spokojnie zastanowic sie nad tym co mi i innym sluzy, i co bede kontynuowac z wieksza uwaznoscia, systematycznoscia i dyscyplina.
  •   nie wszyscy musza mnie lubic, i ja tez nie musze wszystkich lubic. To wciaz o pracy. Czasem bardziej niz chcrzescijankie kochanie blizniego latwiejsze jest nieczynienie zla. Po prostu. nie czyn zla. W relacji ktora nie jest najlepsza. Mam taka jedna w pracy.
  • trudnosc sprawiaja mi male systematyczne kroki. Potrafie dac kilka wielkich susow do przodu aby potem stanac super zmeczona w miejscu lub cofnac sie do tylu. Slow angielskie  "pacing" (tempo) przychodzi na mysl. Pace yourself mawiaja Amerykanie.
  • i pare innych rzeczy o ktorych nie za bardzo chce tutaj pisac bo chlubne prawdy to nie sa, ale zostaly one obejrzane - no dobra, napisze. Od dziecka jestem wielka krolowa dramatu, kazdy problem potrafie rozdmuchac w mojej biednej glowie. No i bardzo czesto jestem przekonana ze powinno byc tak jak JA CHCE. Czasem to mi nie sluzy dobrze, bo potrafie sie dokladnie zabarykadowac i poddusic w ciasnym pokoju swojego ego, tak jak Pema o tym pisze:
"Ego is like a room of your own, a room with a view with the temperature and the smells and the music that you like. You want it your own way. You'd just like to have a little peace, you'd like to have a little happiness, you know, just gimme a break. 
Ego nasze to jak ten pokoj ze wszystkim co go  lube - z temperatura taka jak byc POWINNA, z zapachem takim a nie innym, i muzyka ktora znam dobrze i lubie. TAK JAK JA CHCE. Wlasnie TAK! Juz sobie wszystko ulozylam, zaplanowalam, posprzatalam - niech juz tak bedzie. ( Oczywiscie to przenosna  chodzi o to nasze "domowe" myslenie ze wszystkimi naszymi zaprzyjaznionymi historiami! A moje historie w glowie dramatyczne byc potrafia.)

 Bo rezultat tych wyuczonych, oswojonych i bezpiecznych przekonan jest taki ze czlowiek zamkniety na nowe doswiadczenie kompletnie. Jak sie lepiej przyjrzalam dlaczego czasem tak sie obkopuje to widze ze kieruje mna strach. Bo ja porazek nie lubie. Sukcesy lubie. Piatki w szkole i zdane egzaminy. Pochwaly. A to bardzo stare i dawne czasy, ktore w dodatku mijaly mi troche w dysfunkcjonalnych czasach.....

  • no i na deser - coraz latwiej mi sie pisze w jezyku ojczystym. Zwlaszcza po powrocie z Polski. Jest nadzieja ze ten moj jedyny artystyczny talent ( bo ani rysowac ani spiewac nie umie - pisanie to byla moja silna strona) da sie jescze odkopac. Tylko ze wymaga to czasu. 

No to ostatnie dni tego roku spedze na przygotowaniou sie na :

PROJEKT SZCZESCIE 




12 komentarzy:

  1. Szukałam odpowiednika cytatu o sośnie to polsku - niestety bezskutecznie. A teraz nawet angielska wersja zniknęła z Twojego bloga zastąpiona przez cytat o szczęściu:-(.
    Z ciekawości poczytałam też o Panu Wayne Dyer i okazało się, że trochę książek wydał po polsku. Wygląda na to, że warto po nie sięgnąć! Dziękuję za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu - prosze Cie bardzo:
    http://www.shambhalasun.com/index.php?option=com_content&task=view&id=3801&Itemid=0

    OdpowiedzUsuń
  3. Robin - tutaj wpadłam z życzeniami, zdrowych, uważnych :-) świąt, przede wszystkim odpoczynku i radości. A w nowym roku zdrowia i sił dużo, wszelkiego rodzaju, i witalnych, i fizycznych, i psychicznych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrych, spokojnych Świąt! :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  5. Hello, of course this post is in fact fastidious and I have learned lot of things from
    it regarding blogging. thanks.

    Here is my website how to make money online for free

    OdpowiedzUsuń
  6. This is really interesting, You are a very skilled blogger.
    I have joined your rss feed and look forward to seeking
    more of your magnificent post. Also, I've shared your web site in my social networks!

    Also visit my web site home business ideas

    OdpowiedzUsuń
  7. Somebody necessarily lend a hand to make critically articles I might state.
    That is the first time I frequented your web page
    and thus far? I amazed with the research you made to create this particular publish extraordinary.

    Great activity!

    Here is my web page trading in forex

    OdpowiedzUsuń
  8. If you desire to take a great deal from this article then you have
    to apply such techniques to your won web site.


    Here is my web-site ... forex accounts

    OdpowiedzUsuń
  9. I have to thank you for the efforts you have put in penning this website.
    I'm hoping to check out the same high-grade blog posts by you later on as well. In fact, your creative writing abilities has motivated me to get my own, personal blog now ;)

    Feel free to surf to my page - what is The Best work at home job

    OdpowiedzUsuń
  10. With havin so much content do you ever run into any issues of
    plagorism or copyright infringement? My blog has a lot of completely unique content
    I've either authored myself or outsourced but it looks like a lot of it is popping it up all over the internet without my agreement. Do you know any techniques to help prevent content from being ripped off? I'd definitely appreciate it.


    My page; http://Www.Youtube.Com/

    OdpowiedzUsuń
  11. When I originally left a comment I appear to have clicked the -Notify me when new comments
    are added- checkbox and now each time a comment is added
    I recieve four emails with the exact same comment.
    There has to be a way you are able to remove me from that
    service? Cheers!

    my weblog ... candy crush Saga hack

    OdpowiedzUsuń