wtorek, 1 stycznia 2013

Dzien 1

Kolejny Nowy Rok. Dla Wszystkich odwiedzajacych mnie na tym blogu skladam najlepsze zyczenia noworoczne. Dla tych co stawiaja przed soba cele, lub podejmuja noworoczne postanowienia, chcialabym sie podzielic tym video:




Prawdziwa inspiracja, z ktora sie gleboko identyfikuje bo od jakiegos czasu calkiem regularnie praktykuje joge, i widze jak te czasem ciezkie i zmudne cwiczenia  posunely mnie do przodu w roznych dziedzinach mojego zycia.

 No to czas na wyznanie - jestem uzalezniona od nowych poczatkow - lubie poniedzialki, lubie poczatki roku, zawsze lubilam poczatek roku szkolnego, poczatek nowej pracy itp, itd. Napelnialy mnie te nowe poczatki  zawsze energia, robilam nowe postanowienia, czulam ze wzrastam. Jestem bardzo zadowolona z zeszlego roku - fakt ze w miare regularnie prowadzilam ten blog ( goraco zachecam wszystkich ktorzy probuja wprowadzic nowe nawyki do swojego zycia  lub usunac  te, ktore niczemu nie sluza ze swojego zycia do prowadzenia dziennika, albo jeszcze lepiej bloga, bo blog czerpie z dzialan  innych ludzi.

Ale wrocmy do projektu szczesliwosci. Nie jestem naiwna - wiem ze na to czy czujemy sie szczesliwi, czy nie,  ma wplyw tak wiele czynnikow. Wiele z nich niezaleznych od nas. Przed wszystkim geneteyka ( naukowcy twierdza ze 50% sa ludzie po prostu z genetycznie uwarunkowana sklonnoscia do melancholii), poza tym nasze warunki zewnetrzne takie jak wiek, to czy jestesmy w satysfakcjunajacych zwiazkach, czy tez sami ale w dobrej relacji ze soba, zdrowie, zawod, mozliwosc i warunki naszej pracy, status finansowy ( bieda  czesto stoi na przeszkodzie do szczescia ale tez i bogactwo szczesia nie zapewnia) , zdrowie, przynaleznosc religijana itp, itd - ale wg naukowcow, te warunki zewnetrzne to okolo 10 - 20 procent. (wg statystyk z ksiazki Happiness Project). No ale w koncu w naszych rekach jest co najmniej 30% proce dzialan ktore moga uczynic asze ycia szczesliwszymi. A wiadomo ze czlowiek szczesliwszy, to czlowiek lepszy dla swojego otoczeniai  produktywniejszy, wiec jest to taki zdrowy egoizm. 30% - to w sumie bardzo duzo!

Poczucie szczescia jest sprawa bardzo indywidualna, i mnie samej nielatwo jest zdefiniowac czym dla mnie jest szczescie. Wiem natomiast kiedy czuje sie kiepsko - przede wszystkim wtedy kiedy moja strona fizyczna jest zaniedbana, kiedy ze stresem radze sobie za pomoca moich kompulsywnych reakcji, kiedy brakuje mi ruchu, swiezego powietrza, kiedy trace kontakt z moim mezem, kiedy zaczynam sie izolowac, kiedy zaczynam lapac tysiac srok za ogon i niczego nie konczyc i  kiedy nie jestem uczciwa w stosunku do  siebie ( zamiatanie negatywnych emocji pod dywan, nierozwiazywanie konfliktow, ucieczki emocjonalne.). Tej ostatniej rzeczy musze sie troszke bardziej przyjrzec. 

Wiem tez ze nie radze sobie dobrze z duzymi blokami niezaplanowanego czasu. Wiele ludzi zwraca mi to uwage ze w zyciu po prostu trzeba byc, spontanicznie byc- zgoda, ale  u mnie takie bycie bez planu, skladu i ladu prowadzi do nudy i chaosu myslowego. Bycie dla mnie to zaplanowana medytacja, czas spedzony na spacerze, zaplanowany czas z bliskimi mi ludzmi.  To wynika z mojego zdiagnozowanego ADD. Odkad zostalam zdiagnozowana  lagodna forma ADD , nauczylam sie ze nie moge pracowac nad kilkoma  projektrami w tym samym czasie, zaczelam joge, odgracilam dramatycznie swoje srodowisko z rzeczy ktrore mi nie sa potrzebne, jestem  teraz o wiele bardziej efektywna, i czuje sie zdecydowanie lepiej. Niestety  w momentach stresu, lub zbyt duzej ilosci wolnego czasu ADD dopada mnie ze zdwojona sila. O tym ze stres poteguje ADD u mnie to wiedzialam, ale dopiero niedawno zdalam sobie sprawe ze tak samo zle wpywa na mnie brak struktury podczas wolnego czasu. Ta struktura moze byc minimalna, np takie stwierdzenie - teraz przez 20 minut czytam ksiazke - i to juz wystarczy. 

 Czuje sie tez szczesliwa, kiedy mam gleboka relacje z ludzmi. ( Jako ze mieszkam na emigracji, te relacje z ludzmi sa i osobiste i wirtualne, ale chce aby byly to realcje a nie tylko Facebookowe znajomosci). Poniewaz jestem ambitna i lubie swoja prace, czuje sie tez szczesliwa kiedy idzie nam w pracy dobrze,  i rozwijamy sie jako zespol. Mam solidna rodzine, i czuje sie szczesliwa kiedy wszyscy  sa zdrowi i zadowoleni, ale musze pamietac ze jako matka doroslego syna, i oczywiscie zona doroslego mezczyzni - moi mezczyzni sa odpowiedzialni za swoje szczescie. (Musze o tym pamietac bo mimo 23 lat na emigracji czasem wlacza mi sie szkodliwy syndrom Matki Polki, ktory nikomu nie sluzy .) I przede wszystkim czuje sie zdecydowanie bardziej szcesliwa, jesli jestem systematyczna. Rok 2012 cechowaly porywy i upadki, w roku 2013 chcialabym sie pozbyc ektremalnych, krotkotrwalych krokow, a praktykowac systematyczne kroki do przodu. Sprobujmy wiec modelu  z Happiness Project - jedna sroke na miesiac. W styczniu postaram sie popracowac nad nawykami w zakresie mojego zdrowia, zakladajac ze w zdrowym ciele - szczesliwy duch.


Moje cele beda proste:
1. Co najmniej 8 godzin snu ( moim fatalnym nawykiem wieczorem jest bezmyslne ogladanie telewizji. Wynika to po prostu z braku wieczornej energii aby zebrac dupsko w troki i udac sie do lozka. Telewizji nie bede eliminowac, ale bede ja ogladac tylko dlatego ze chce, a nie dlatego ze nie mam sily na nic innego.)

2. Co najmniej jedna godzina intensywnego ruchu fizycznego. Moze byc rozbita na kilka czesci. Po roku prob cwiczenia o roznych porach dniac, idealne dla mnie jest rozbicie mojego 8 -9 dnia pracy przy biurku intensywnym ruchem. Mysle ze to wyeliminuje bezmyslne sesje telwizyjn, gdyz nie ma nic bardziej meczacego jak siedzenie przy biurku bez przerwy!)

3, Zdrowe jedzenie. W zeszlym roku wprowadzilam duzo zmian w tej dziedzinie i pozostaje mi do uregulowani ostatni posilek dnia. Telewizja i cukier to u mnie nierozlaczni przyjaciele. Mam nadzieje oslabic relacje z obydwoma w styczniu. Moim ostatnim posilkiem bedzie taki warzywno-owocowo-proteinowy napoj: Zaczelam to robic od kilku dni i jest to dla mnie swietne rozwiazanie. T asztywnosc wyeliminuje bardzo rozlegle pertraktacje, ktore prowadze  sama ze soba wieczorami  w sprawie kolejnego ciasteczka. Jesli jestem bardzo zmeczona nawet na te pertraktacje nie ma sil - ciasteczka robia sie automatem. Jak w ciagu dniach bede mogla sobie pozwolic na kostke lub dwie dobrej czekolady, czy cos malego i dobrego do kawy, to wieczor - mowy nie ma. Tutaj nie bedzie zadnej elastycznosci. Tutaj zastosujemy abstynencje.

4. Codzienna chwila refleksja, jesli mozliwe to zlapana tutaj na blogu w formacie 3-1-1 ( trzy rzeczy za ktore jestem wdzieczna, jeden skonczony projekt, jeden krok w kierunku  mojego wzrostu.

5. W styczniu tez chce odnowic/poglebic kontakt z bliskimi mi ludzmi. Tak sformulowany cel z gory jest skazany na porazke, bo nie jest SMART.   Aby uczynic te cel bardziej konkretnym, powiedzmy ze w styczniu zrobie liste wszystkich  ludzi ktorzy sa dla mnie wazni, a z ktorymi zaniedbalam kontakt. W styczniu tez postaram sie codziennie do kogos zadzwonic - mam z tym dzwonieniem potworny problem, i czesto obiecuje ze zadzwonie i nie dotrzymuje slowa, bo mam w sobie jaks blokade. A mieszkajac w USA wiele przyjazni pielegnuje sie wlasnie poprzez kontakt telefoniczny.



Teraz potrzebuje dobrego/ prostego formatu na notatki z tego projektu. Musi byc szybki, aby trzymal mnie w ryzach, bo jak ostatnio widac z dlugosci moich natatek, coraz bardziej sie do pisania rozkrecam, a ja sama nie mam czasu czytac tych elaboratow, a co dopiero Ci ktorzy mnie tutaj odwiedzaja. ( publikuje ten moj projekt, bo jesli ktos chcialby dolaczyc to bede wdzieczna bo razniej w grupie.)
No to sprobujmy tego formatu.

3-1-1
Codzienna Refleksja:
W zdrowym ciele szczesliwy duch: ( sen, jedzenie, ruch): Krotko!
Telefon.

311 (Wdziecznosc, Zamkniety Projekt, Krok Naprzod)

Wdziecznosc:

  • Piekna okolica w ktorej mieszkam - blisko do parkow, mili ludzi i zaczyna sie tutaj duzo dziac.
  • Facebook. Mam wielu przyjaciol Facebookowych i plynie stamtad do mnie wiele inspiracji.
  • Te krotkie wakacje swiateczne, ktore naprawde odnowily mojego ducha.
 Zamkniety Projekt: Zakonczony dzien trzeci z trzeciego tygodnia programu z kanapy do biegu na 5 kilometrow.

Krok Naprzod: Odpisalam  na wszystkie zalegle emaile.

Codzienna Refleksja: Ten blog. 
Zdrowie: Jedzenie - bardzo dobrze, co do snu wprowadzamy elstycznosc ze wzgledu na obchody noworoczne. 
Telefon: 0 

Moze byc. Bedziemy troche modyfikowac w praniu. 











6 komentarzy:

  1. Przepraszam za szczerość, ale mnie przeraża takie życie z ołówkiem w ręku. Ja też planuję pewne rzeczy krótkoterminowe i długoterminowe, ale gdybym chciała się z nich codziennie rozliczać, to po tygodniu bym osiwiała lub wpadła w silną nerwicę, nie wspominając o zapadaniu się w niskie poczucie własnej wartości- na zasadzie: jestem do niczego, skoro...a po tym "skoro" zawsze przecież wiele da się powiedzieć in minus.
    Zawsze brakowało mi łagodności i wyrozumiałości wobec siebie i dopiero na starość widzę, że takie życie w ryzach i samodyscyplinie było dość błędną strategią... przynajmniej dla mnie! ;( Serdecznie Cię pozdrawiam! :)) BBM

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzisz- skleroza! Tak mnie poruszyłaś, że zapomniałam o życzeniach. Po pierwsze- dziękuję! Po drugie: życzę Ci, żeby ten rok był dla Ciebie dobry i satysfakcjonujący,żebyś była szczęśliwa i otoczona przyjaznymi Ci ludźmi. Wszystkiego najlepszego! :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie dzieki kochana. Widzisz mnie juz nie chodzi o zdobywanie, osiaganie - ten etap juz mam daleko poza soba. Nie chodzi mi o poczucie wartosci - te juz mam dosc stabilne. Moje zycie w Waszyngtonie jest tak zawalone praca, ze to planowanie potrzebne jest mi po to aby moje zycie bylo bardziej zbalansowane, abym ta niewielka ilosc wolnego czasu mogla rozciagnac. Mam za soba bardzo dotkliwy etap depresji, ponadto diagnoze ADD (to sa sprawy genetyczne), tak ze musze planowac, trzymac dyscypline i caly czas pracowac nad swoim mysleniem. Mam wielka nadzieje ze uda mi sie nie tylko byc produktywna ( nie wiem czy kiedys zmagals sie z depresja, ale to potworna choroba ktora wymaga specjalistycznego leczenia).
    Wiem dokladnie op czym pisze bo mam bardzo produktywnego syna i meza, i oni smieja sie troche z tych moich harmonogramow :) Ale na mnie to dziala. Dzieki kochana za uwaznosc, pisz do mnie:)

    Najlepsze, najlepsze zyczenia na Nowy Rok - zdrowia przede wszystkim. Ostatnio w naszej amerykanskiej polityce dzieja sie takie rzeczy ze przydalby mi sie taki komentator jak Ty bo ja juz wiadomosci amerykanskich sluchac nie moge :( Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że depresję cokolwiek poznałam, choć wykaraskałam się z tego stanu bez pomocy lekarza i medykamentów. Nie wiem, czy ADD jest tym samym, co nasze ADHD- rodzaj rozkojarzenia, nadpobudliwości i braku podzielności uwagi. Jeśli tak, to znam ten stan od podszewki. Myślę, że to przypadłość jednego z moich synów, choć żaden fachowiec diagnozy mu nie postawił, postawiłam ją sama /ale zbyt późno, żeby coś z tym robić wbrew jego decyzjom/.
    Mam dla ciebie ogromnie wiele szacunku, że mierzysz się z tym problemem i, proszę, nie zwracaj uwagi na moje wątpliwości. Pojawiły mi się, to napisałam- pewnie niepotrzebnie. Trzymam kciuki za mądrą kontrolę! :) Serdeczności. BBM

    OdpowiedzUsuń
  5. Kto zna depresje, to wie ze ona wyglada jak czarny tunel bez konca. I jak sie to chorobsko pokona, tym bardziej jest czlowiek wdzieczny za apetyt na zycie, ba apetyt na szczescie :)

    ADD and ADHD sa podobnymi zaburzeniami, w ADHD oprocz problemow z koncentracja, dochodza jeszcze problemy z nadruchowoscia. Zdecydowanie czesciej cierpia na ta przypadlosc chlopcy. Ja dopiero w wieku doroslym zorientowala sie ze sa dni ze np nie moge czytac - teks mi sie jakby zlewa. Przez lata wyrobilam sobie rozne strategie - np czytajac robie notatki. poza tym dla ludzi z tymi problem zbawienna jest koncentracja na jednym projekcie - poczatek i koniec. Te projekty nie powinny byc za dlugie - ja czesto uzywam stopera, ktory nastawiam np na godzine, i robie jedna rzecz. Joga, ktora zaczelam pare lat temu byla dla mnie zbawienna, bo joga wrecz trenuje mozg aby panowac nad gonitwwa mysli. Da sie z ta przypadloscia bardzo efektywnie zyc, ale trzeba wiedziec jak to zycie organizowac. Mam podejrzenie ze moja mama tez cierpi na ta przypadlosc. Jej ciezko jest spokojnie wysiedziec - mowi o sobie ruchowiec, czesto nie konczy zdan ( ja tez, ale staram sie pilnowac) itd, itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ADHD cierpi jedna z naszych dobrych aktorek- Joanna Szczepkowska. Wcale tego nie ukrywa i twierdzi podobnie jak Ty, Ze można nauczyć się z tym żyć. BBM

      Usuń