niedziela, 3 marca 2013

When you choose to compete, you make the conscious decision to find out what your real limits are, not what you think they are. — 
 Pat Summitt, head coach emeritus of the Tennessee Lady Vols basketball team. 

Kiedy zdecydujesz sie na rywalizacje, wtedy podejmujesz decyzje aby dowiedziec sie gdzie sa granice twojej wytrzymalosci i sily, nie gdzie myslisz ze one sa.

Pomieszanie z paplataniem jak mysle o tej refleksji. Rywalizaja i sport. Zycie zawodowe i rywalizacja. My sami i rywalizacja. Ktora dobra , a ktora juz nie? I dla kogo dobra? Mam brata ktory od dziecka ryzwalizowal w sporcie. Jako "junior mlodszy" ( to byla taka klasyfikacja dla chyba 10-11 latkow) w piatek i swiatek wstawal rano o swicie i plywal. Wracal ze szkoly i plywal. Wakacje - na obozie plywackim. Medale i sukcesy. Jesli ich nie bylo to mobilizowal sie do wiekszego wysilku. Ale bral te porazki na klate. I jego sport to byl taki bardzo czysty sport. W gre wchodzil tylko dyplom i medal. I jego zycie to tez caly czas pokonywanie  osobistych barier. Ucziwe, pracowite zycie. Nie zostal sportowcem, zostal lekarzem, ale dalej ma w sobie ta walecznosc do pokonywania tych osobistych barier. Doktorat, jedna specjalizacja, druga specjalizacja. Jest bardzo dobrym czlowiekiem i bardzo go podziwiam. Jest dla mnie inspiracja.

Moj syn. Jak byl malym dzieckiem zapisalismy go na pilke nozna ktora jest tutaj w USA bardzo popularnym sportem dla dzieci. Moj maly synek w wielkim wirze gry siadywal z kolega na murawie i zawziecie o czyms dyskutowali. Czy jego druzyna wygra, czy zdobeda bramke nie mialo dla niego jakiegolwiek znaczenia. Bardzo rezolutnie pytal, ale  dlaczego my ta bramke mamy strzelic? No w sumie nie za bardzo wiedzialam co mu odpowiedziec. No bo w koncu jakie znaczenie ma ten kolejny rekord (nawet na wieksza skale), ta bramka. Moj syn nie ma zadnej pasji do pokonywania osobistych barier w ten sposob. Moze to kwestia szkolnictwa amerykanskiego - malo tutaj konkursow indywidulanych, dzieci od malego zachecane sa do pracy grupach, wspolpracy uczy sie w szkolach. Ale sporty tak! W szkolach, na studiach - w gre wchodza duze pieniadze, ale on nigdy nie mial ochoty wlaczenia sie w zadna druzyne.

Jakbym poszukala jakis badan naukowych to napewno bym sie doszukala ze ta walecznosc mamy wpisana w geny. I kazdy dobry trener mowi, ze tak naprawde w tym wirze walki sportowej , ta walka to walka ze swoimi ograniczeniami. 


A ja? 

Ja zdecydowanie  mam malo tej walecznosci w sobie, i dlatego aby nie osiasc na laurach w kacie zycia, musze swiadomie obierac cele ktore sa troszeczke ponad sily. Bo bez tego swiadomego dzialania nie podjelabym zadnej wedrowki pod gorke, a czasem ze szczytu gorki zycia tyle nowego i pieknego. I zasieg dzialania wiekszy.

Dlatego tez o tym mysle jak biegna pod ta gorke w okolicznym parku. I staram sie myslec tylko o tym nastepnym kroku, nie myslec o calej gorze, bo kiedy tak pod gora stoje , to ona niemozliwa do zdobycia.

Troche mi przykro ze wczesniej w zyciu tego nie rozumialam, bo byc moze zeszlabym z pewnych drog, ktore moze i wygodne byly, ale naprawde donikad nie prowadzily. Albo prowadzily do ciemnego, nijakiego miejsca. Ale nic to, teraz wiem to troche lepiej. Teraz  jak mam tej wiary w siebie troche wiecej, to kolejnym etapem jest to aby  zobaczyc, w ktora gore warto zainwestowac swoj czas i wysilek. Bo chcialoby sie teraz wszystkiego. A nie da sie wszystkiego. A temu pomaga zycie uwazne i swiadome z duza doza samorefleksji. Bo wtedy sie wie co wazne dla siebie. Bo dla kazdego co innego wazne.

Dlatego tez  na oslep konkurencja z innymi ludzi nie ma zadnego sensu. Bo w tej slepej konkurencji czai sie zazdrosc, zawisc i pies ogrodnika. I ta konkurencja  czesto kompleksami napedzana. Bo ja nie mam, to mnie boli ze ty masz.  I cie upokorze, albo wysmieje, albo obgadam. Albo ty masz, to ja chce wiecej. Po trupach. Glupota. niestety. Z olbrzymia sila samo-destrukcji.  Ciutke rozpoznana i w moim sercu.  Ale  w duzym stopniu  przepracowana. Ojajaj nawt nie chce o tym myslec, bo zle mi z tymi myslami.

Z tym psem ogrodnika obiecuje spedzic troche czasu w jakiejs innej notce, bo duzym sukcesem jest to ze ten pies ogrodnika absolutnie nie ma ochoty mnie juz capac. Jesli sie juz spotykamy, to psisko patrzy mi w oczy i lapa mnie delikatnie popycha do dzialania.

 Dowiedzialam sie z dzis znow pracuje. To taka troche praca-niepraca, bo spotkanie fascynujace. Spotkanie, ktore jest ostatnim glosem w dyskusji nad narodzinami nowej organizacji. Po trzech latach pracy nad tym projektem. Bardzo, bardzo interesujacy projekt, do ktorego zostalam zaproszona bardziej jako ekspert. No ale weekend spedzony w salach konferencyjnych. Nic to, duzo, bardzo duzo sie z tego ucze. Napewno sie przyda.

FAST from something you don’t think you can live without.
POST od czegos,bez czego nie potrafisz zyc.Rzeczy bez ktorych nie moge zyc sa  waznymi rzeczami dla mnie, i od nich nie zamierzam poscic. Ale mam jeden fatalny nawyk, ktory chce wziac na klate. Wieczorna TV. Po przyjsciu z pracy, kedy mozg slabo funkcjonuje, najlatwiej juz pasc przed TV. I tepo ogladam. Moze mniej teraz, ale wciaz. Tu by mi sie troche postu przydalo, ale jeden dzien to za malo. Do konca tych 40 dni Wielkiego Postu?  No to sprobujmy.

PRAY for those suffering from Alzheimer’s.
MODL SIE za tych co cierpia na Alzheimera. Oczywiscie

GIVE $10 or more to the Alzheimer’s Association, a leading, global voluntary health organization in Alzheimer’s care and support, and the largest private, nonprofit funder of Alzheimer’s research.
DAJ $10 lub wiecej na organizacje ktora wspiera badania naukowe na Alzheimerem. Akurat z Alzheimerem nie mam zadnego osobistego doswiadczenia, blizsza mojemu serca jest schizofrenia, wiec poszukam organizacji, ktora wspiera chorych i rodziny zmagajacych sie z tym bardzo trudnym chorobskiem. Znalazlam. I nawet znalzlam oddzial w Krakowie. Niesamowite!
http://www.world-schizophrenia.org/  Dowiem sie czy moge zrobic donacje na ta organizacje.
.


2 komentarze:

  1. Rozkrecilas sie na calego...i trzymaj tak dalej :)))
    Milo o poranku poczytac cos madrego:)
    A teraz wezme sie pracy i pomysle o tym ,o czym napisalas....dopoki dzieciakow w domu nie ma,bo potem to juz na rozmyslania czasu nie ma.
    A swietowac bede 8 dni po TObie:)
    Pozdrawiam
    G.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, dzis zaspalam:) wiec nie jestem rozkrecona.
    Ha, Marzec 23???No to obchodzicie urodziny wraz z moim mezem. :):):)

    OdpowiedzUsuń