wtorek, 5 marca 2013

You don’t think your way into a new kind of living. You live your way into a new kind of thinking. — Henri Nouwen 
Nie wymyslisz drogi do nowego rodzaju życia.  Drogę do innego  myślenia trzeba zyc.

Mysle, ze kazdy ma jakas wizje "idealnego zycia". To znaczy idealnych warunkow  do zycia szczesliwego. Teraz przychodzi mi na mysl moja kolezanka M, ktora poznalam internetowo, ale spotkalysmy sie i bardzo polubilysmy.  M. skonczyla medycyne w Polsce, nie mogla tam znalezc pracy w swojej specjalizacji, i przyjechala do USA na stypendium naukowe. Uczestniczyla w badaniach naukowych na jednym z uniwersytetow, rownoczesnie nostryfikujac swoj medyczny dyplom tutaj w USA. Byla zapracowana niesamowicie, zmagala sie z bardzo trudna sytuacja finansowa, jednak krok po kroku szla do przodu. Dyplom nostryfikowala, nieludzka rezydenture odbyla, pracuje teraz w jednym z amerykanskich szpitali jako poloznik. Stracilam z nia troche kontakt, obydwie jestesmy bardzo zajete, ale musze do niej napisac. Mieszkamy teraz na tym samym wybrzezu amerykanskim.. 

M. byla zawsze dla mnie niesamowita inspiracja bo wiedziala dokladnie czego chce od zycia. I jej wyjatkowosc polega tez na tym, ze obydwie urodzilysmy sie w czasach w Polsce, kiedy za bardzo nie bylo wiadomo ze jak sie chcesz czegos bardzo, to mozna. Systematyczna praca, wysilkiem wlasnym.  Bo jak juz sie do czegos wiekszego dochodzilo to rzadko bylo to mozliwe tylko o wlasnych silach. (System totalitarny, niedemokratyczny powoduje wlasnie to ze skrzydla albo karlowaceja, albo nie maja mozliowsci sie wyksztalcic.)

 A M. nic, absolutnie nic nie zostalo jej podane na talerzu. Czesto mowila ze bylo jej trudniej niz wielu innym ludziom, bo ona urodzila sie na wsi.. Jej rodzice nie mieli znajomosci i kontaktow stad miala kiepskie szanse na niezalezna prace w Polsce. Kiedys zapytana o to czy nie szkoda jej ze nie zalozyla rodziny, M powiedziala - no ale nie da sie miec wszystkiego naraz - zjesc ciastko i miec to ciastko.  M. miala taka niesamowicie jasna i klarowna wizje swojej drogi.I krok po kroku szla po niej.

Musze napisac do M. Mam wielka nadzieje ze M. na swoim talerzu ma teraz wiecej ciastek, i kilka z nich moze zjesc. Chociaz pewno nie, bo obydwie bylysmy siostrami w niedoli nadwagi amerykanskiej. Ale przemknela mi kiedys na Facebooku - sliczna, zgrabna, usmiechnieta wsrod przyjaciol  i w czerwonych  super modnych i do nieba wysokich szpilkach, wiec widac ze zamiast ciastek ma swietne buty. 

Nie wymyslisz drogi do nowego rodzaju (szczesliwego???) życia.  Drogę do innego  myślenia trzeba zyc.

Hmm. Czy napewno??? Naprawde??? Ja wiem o co w tym cytacie chodzi, bo napisal go mistyk katolicki, ktory prawdopodobnie wiekszosc czasu spedzil na medytacji i mysleniu, niz dzialaniu i to byla jego perspektywa. Dla mnie, u ktorej talerz zycia ma tendencje do przelewania (czesto poniewaz sama sobie nalewam na ten talerz za duzo, czasem poniewaz na emigracji dalekiej w kraju z bardzo kiepskim wsparcie socjalnym trzeba byc bardziej samowystarczalnym) bez tego myslenia, nie mialabym pojecia jakie zycie jest dla mnie szczesliwe? Nie mialabym pojecia ze duzo tego szczescia tak naprawde znajduje poczatek we mnie. Ze wiem co DLA MNIE jest wazne.

 Jasne, chcialabym wszystkiego. Super rodzine, i duzo podrozy. Kariere, i duzo wolnego czasu. Mieszkac w egotycznym kraju ale miec blisko cala rodzine.  I tutaj moja kolezanka M. przychodzi na mysl - nie da sie miec ciacha i zjadac to ciacho. Dlatego to myslenie bardzo istotne. Zeby wiedziec co dla MNIE  tak naprawde najwazniejsze. Dzieki temu mysleniu zdalam sobie sprawe jasno np. z tego ze dla mnie wolny czas jest o wiele wazniejszy od materii. I ze moj kolejny etap zycia spedzimy w malym mieszkaniu, bo duzy dom zabiera zbyt duzo czasu. Ale 20 lat temu, wazniejsze bylo aby trojka dzieci miala miejsce za zamknietymi drzwiami   ( bo byla mala szansa ze trzech chlopakow sie pozabija w tych ich nastolatkowych konfliktach) wiec dom byl wtedy wazny dla nas.

Co dzis wazne dla mnie? W tym okresie miesiaca jestem absolutnie niewiarygodna. Bo jestem  zaatakowana przez moje co-miesieczne hormony. Wszystkich  mi strasznie szkoda, i wszystko zle. I tak co miesiac. Dwa, trzy dni takiego podlego spadku nastroju. I nie ma rady, trzeba cierpliwie przeczekac i zaopiekowac sie soba. I najwazniejsze zeby nie podejmowac w tym okresie decyzji o rozwodzie. Zarty, zartami ale zawsze musze sobie przypominac ze te dwa-trzy dni to nie sa dni na wazne sprawy. Bo pesrpektywa miedzy normalnoscia a koncem swiata bardzo zamglona, i ten koniec swiata czyha w kazdym momencie na mnie.

Poniewaz moj pracoholizm doprowadzil do tego ze mam okolo szesciu tygodni ktore moge wykorzystac na chorowanie ( u nas inny system jest - do trzech dni wolnego nie potrzeba zaswiadczenia od lekarza), wiec postanowilam dzisiaj spedzic dzien na opiece nad soba.  I postaram sie odwlec ten koniec swiata , ktory nie mam zadnej watpliwosci,  znow nadejdzie za miesiac.

FAST from sugar — including high-fructose corn syrup — today!
POST: Od cukru. Ha to juz dwudziesty dzien bez maki i cukru. I moj PMS bardzo zalagodzony dzieki temu.

PRAY a different form of prayer that you’ve been wanting to try.
MODLITWA: pomodl sie jakos tak inaczej niz zwykle. Moja modlitwa dzisiaj bedzie cierpliwosc, ktorej nie mam w nadmiarze ( a raczej wogole jej nie mam) w tym okresie mojego cyklu biologicznego.

GIVE away belongings that you don’t need.
DAJ: rozdaj wszystko czego nie potrzebujesz. Tak robie od dobrych kilku lat. Mam malo rzeczy, stary samochod, ktory wciaz dobrze jezdzi , i kazda rzecz ktora wnosze do domu musi albo mi byc potrzebna, alebo musi mi sie strasznie podobac. Juz dawno skonczylam z mysleniem  kupowania sobie czegos na poprawe humoru. Materia w sumie nigdy mi humoru nie poprawila, chociaz lubie mode i ladne ubrania. I wazne jest dla mnie aby byc zadbana. Lepiej zdecydowanie  u mnie  w tej dziedzinie. Bo zadbane wnetrzne znajduje odzwierciedlenie na zewnatrz. Taka prawda.

Ale jestem realistka, minimum materii tez musi byc aby mozna bylo myslec o sprawach ponad materia, I bieda, brak dostepu do godziwej pracy jest plaga obecnych czasow. Dlatego dzis pomodle sie za wszystkich ludzi, ktorzy chca pracowac, a tej pracy znalezc nie moga.

2 komentarze:

  1. No,niestety nie da sie miec ciastka i zjesc ciastko....a szkoda,o ile przyjemniej by bylo.
    Napewno najwazniejsze jest wiedziec czego sie chce w zyciu,ale teZ roznie bywa,roznie sie dzieje,zmieniaja sie nasze poglady,zmieniamy sie my i czesto ta droga tez sie zmienia i dlatego warto co jakis czas wlasnie sie siebie pytac co teraz w tym momencie jest dla mnie wazne.
    Kiedys byla dla mnie wazna praca,podroze...potem dzieci,dom a teraz kiedy mlodszy juz tyci podrosl widze ,ze ta moja droga sie zmienia i zaczyna byc dla mnie co innego wazne,ze szukam czegos innego...
    Mysle,ze malo jest takich ludzi ,ktorzy od wczesnej mlodosci maja jasno okreslona droge i po niej ida i tak naprawde ,nie wiem czy to jest takie dobre,chociaz podziwiam troche takie osoby.
    Podrawiam G.

    OdpowiedzUsuń
  2. "i dlatego warto co jakis czas wlasnie sie siebie pytac co teraz w tym momencie jest dla mnie wazne."

    I trzeba tez byc elastycznym, bo tyle konfliktowych spraw napiera na nas w tym zyciu codziennym. Ale jak sie wie co jest wazne w tym konkretnym okresie naszego zycia, to jakos sie jest mniej rozdartym, ze nie mozna teraz ciacha zjesc.


    "ktorzy od wczesnej mlodosci maja jasno okreslona droge i po niej ida i tak naprawde ,nie wiem czy to jest takie dobre,chociaz podziwiam troche takie osoby."

    Ja mam tylko taka nadzieje ze w kazdym wieku mozna wskoczyc na ta swoja droga, znalezc ta odwage i sile zeby realizowac marzenia, realizowac powolanie. U mnie zawsze to byla kwestia odwagio i wiary w siebie. Nie kwestia mozliwosci. One byly, i czasem jak na dloni, ale ja ich kompletnie nie widzialam. Ale poniewaz nie wierzylam ze mi sie uda, to sie sie staralam, czesto tkwilam w balaganie, czekalam do momentu az juz sytuacja bedzie tak kiepska ze nie mialam wyjscia, tylko cos musialam zrobic. Kiepska strategia na zycie:)
    Dzieki za komentarz:)

    OdpowiedzUsuń