środa, 29 lutego 2012

Dzien 62

Koniec miesiaca. Jeden z tych dni, ktory mial potencjal byc kompletnie do bani. Obudzilam sie z potwornym bolem glowy, wyjrzalam i wiedzialam ze to od pogody.

Ale, ale,ale....

Klap,klap,klap...

Zmbilizowalam sie i wyszlam na cale 32 minuty biegu!

W trakcie tego biegu ( wlasciwie w trakcie krotkiego marszu pod gorke), przemila mloda kobieta zapytala mnie czy podwiezc mnie do domu, bo zaczyna padac deszcz. Dzielnie odpowiedzialam : "Thank you from the bottom of my heart but I will ENDURE"  I tak sie stalo! Wierze ze to poranne 32 minut uratowalo moj dzien, ktory byl produktywny, w miare zorganizowany, mimo ze wyszlam z pracy o godzinie 7 wieczor, i utkwilam w straszliwym korku. Ale wracajac do domy slucham naszego publicznego radia, ktore jest doskonale.

Ale od jutra robie tzw. RESET. Zawrot. Nie moge przyjezdzac do pracy na 10 rano i wychodzic o 7 wieczor. Musze to zmienic. Musze sie tez z tym pogodzic ze zaczyna sie intensywny okres w zwiazku z przygotowaniami na nasz polroczny zjazd w San Diego.To chwilowe. Musze jednak zaplanowac moj wyjazd do Polski i zamowic bilety, bo jak tego nie zrobie szybko, to nie wyjade z koncem kwietnia, bo juz zaczyna mi sie kalendarz zapelniac. Ta moja praca ma tendencje do rozrostu niekontrolowanego.

Dzisaj bylam na bardzo ciekwaym szkoleniu na temat tego jak Google wyszukuje strony internetowe i jakie czynniki wplywaja na to ze strona bedzie umieszczona na samym szcycie wynikow wyszukiwania. Bardzo skomplikowany algorytm, ale wynioslam z tego szkolenia pare cennych wskazowek.

411 

Wdziecznosc
  •  za dach nad glowa. Dzis pomodle sie za ofiary tornada w Harrisburgu
  • za bezpieczny dojazd do pracy i z pracy. Widzialam dzis tyle wypadkow. Bylo ciemno i mokro. Sama wpadlam do jakiejs dziury i Bogu dziekuje ze nie zlapalam gumy.
  • za moja rodzine, zdrowa i cala
  • za deszcz. Byl potrzebny
Nadpilowana bariera
  •  mimo napierajacych terminow udalo mi sie zachowac ciesze i pracowac tylko nad jednym projektem na raz. Biurko moje nie jest ZEN, ale jutro rano sie tym zajme.
Skonczona rzecz
  • bieg ranny. Zajelo mi to chyba 20 minut zeby SIEBIE przekonac ze bede sie zdecydowanie lepiej czula, kiedy sie poruszam. I wygralam  - SAMA ze SOBA. 

Muzyka w sercu
  • ciezka sprawa  bo nie pamietam. Ale wiem ze mialam moment ciszy gdy przechodzilam przez piekny lasek w mojej okolicy. Widzialam peki drzew, czulam mokra ziemie i czulam sie tak dobrze po tym rannym biegu.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz